Tereny Valfden > Dział Wypraw

Ni żywego ducha: ÂŻalnik na Wyrębach

<< < (33/73) > >>

Thor Gromowładny:
Posłuchałem Tzara i zacząłem się modlić. Podszedłem do niego klękłem i zacząłem wypowiadać - Bogu ognia Zartarze, wspomóż nasze bractwo w tych ciężkich czasach. Daj mi siłę, bym mógł zabijać tych którzy na to zasługują. -

Eric:
- Rasherze - wychrypiał, ustępując w ciskaniu piorunami. Nieco się zdyszał, ręka zaczęła drżeć i nie celowała już tak dokładnie, poza tym zdarł gardło od ciągłego wykrzykiwania inkantacji, ale siły i samodyscypliny wystarczyło mu jeszcze na to, by złowieszczo wrzasnąć
- Zgładź to nieboże stworzenie!
Wargi odsłoniły zęby, szeregiem ustawione w paskudnym uśmieszku.

Gunses:
Allpin nie robił sobie za wiele z kul ognia. Magia, która mogła mu zaszkodzić, to magia ducha. Zaatakował więc Diomedesa. Tego, którego pociski najbardziej złościły Allpina. Zapragnął napawać się jego energią witalną. Chłopak miał jednak szczęście. Gdy Allpin zjawił się padły pierwsze modlitwy. Allpin padł jak rażony gromem. Słowa modlitwy działały jak najlepsza broń przeciwko temu kłębisku ciemnej mocy. Duch upadł na ziemie i zaczął się na niej kotłować. Do Tzaro dołączył Hydra. Podwójna modlitwa zadziałała jak roztopione srebro na wampira. Allpin zaczął ryczeć. Nie był to ryk, jaki wydaje jakiekolwiek żyjące stworzenie. Był to ryk z zaświatów, ryk bólu i cierpienia. Modlitwy jakie płynęły przy ogniu symbolizującym światło i prawdę Zartata działały destrukcyjnie na Allpina. Do modlitw dołączył Gunses
- Nallasie, jeśli istniejesz... Ukaż swe piękno którym rządzisz, a w którym nie ma miejsca dla tej niegodziwości.
Potem padły słowa Diomedesa. Jego słowa kierowane do boga śmierci mogły mieć również destrukcyjny wpływ na Allpina. Duch nie mógł tego wytrzymać. Zerwał się resztką siły z ziemi i... i uciekł. Uciekł jak najdalej od miejsca, przy którym zebrali się modlący się ludzie. W obozowisku nagle uspokoiło się.

Eric:
Diomedes jak gdyby nigdy nic schował różdżkę za pazuchę, otrzepał ramiona i zbliżył się do paleniska. Obrzucił nonszalanckim wzrokiem okopcone koce i ze stoickim spokojem podszedł do rożna, by odkroić kolejny kawałek mięsa, który zapalczywie wepchał sobie do ust. Walka zmęczyła go, czuł, że sama obecność allpina go osłabiła, tak więc starał się te siły zregenerować, między innymi przez jedzenie właśnie, które przez okoliczności, w których były spożywane, jeszcze zyskały na smaku i mile połechtały łaknące mięsa podniebienie Diomedesa.

Nessa:
//: Tempo zacne!

Nessa przez cały atak potwora szamotała się po obozie, nie do końca wiedząc, co uczynić. Nie wierzyła, by modlitwy mogły odpędzić allpina, ale jak widać zrobiły to. Chociaż zasmuciło to elfkę niezmiernie, gdyż zwykła modlić się do bogów regularnie o bezpieczeństwo swoje i bliskich, a oni zdawali się reagować dopiero w ostateczności i przy wręcz błagalnych modłach.
Gdy już wszystko się uspokoiło, popatrzyła na klęczących mężczyzn:
- Czy... Czy wy - zwróciła się do zakonników - nie macie przypadkiem przepędzić jakiegoś ducha?! Bez pobłogosławionej broni?! Na ryby też bez wędki idziecie?!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej