Tereny Valfden > Dział Wypraw

Ni żywego ducha: ÂŻalnik na Wyrębach

<< < (32/73) > >>

Gunses:
Allpin uciekł pod dąb rażony magią z różdżki Garika. Gunses widząc, że jego Syn rusza za końmi miał trochę czasu.
- Wy do cholery! Wy jesteście chodzącą świątynią Zartata! Czy was tego nie uczą?! Klęknijcie z pochodniami i patrząc w ogień, w światło waszego boga, módlcie się. Nie o odegnania Allpina, ale po prostu składajcie najzwyklejszą modlitwę! - rzekł rzucając się i gasząc posłanie Tzaro i Nessy.

Eric:
- Rzućcie te patyki! Gówno mu tym zrobicie, fizycznie nie da zadać mu się obrażeń! - warknął, nacierając krótkimi, ale stanowczymi krokami coraz bliżej dębu, przy którym schronił się allpin. Nieprzerwanie z jego różdżki sączyła się magiczna energia, jeden piorun za drugim, non stop krzyczał "Ihigi, Ihigi!" i tylko zastanawiał się, czy ów magiczny przedmiot może w ten sposób stać się bezużyteczny, zużyć się, zepsuć, wyczerpać magiczną moc. W najgorszym wypadku wybuchnąć mu w rękach. Miał szczerą nadzieję, że tak się nie stanie, jednak wbrew jakiejkolwiek ostrożności, nieodpowiedzialnie ładował w zjawę kulę za kulą.

Axel Ontero:
Zawróciłem z ataku na potwora, schowałem miecz, zdjąłem cały ekwipunek, położyłem go obok i klęknąłem przed ogniskiem wyciszając się.
-O Zartatcie! Twój święty ogień jest we mnie. Spraw abym mógł korzystać z daru jaki mi przekazałeś. Potrzebuję tej siły. Wysłuchaj mnie Zartacie! W imieniu swoim i całego Bractwa, które jest pod twoją opieką proszę wysłuchaj mnie i dopomóż w ciężkich chwilach. Po tych słowach schyliłem się bardziej, tak aby czoło dotknęło ziemi. Po czym wstałem i założyłem swój ekwipunek. I planowałem zaatakować potwora.

Eric:
- Módl się dalej! - warknął. - Tylko tak na coś się przydasz! - dodał, oświetlając mroczny las kolejnymi kulami piorunów, które ciskał prosto w allpina. Jego sylwetka na przemian rozbłyskiwała i gaśniała, w krótkich odstępach po między wyzwoleniem z różdżki kolejnych ładunków.

Axel Ontero:
Słowa jakie wypowiedział Diomedes raczej nie brzmiały jak zachęta. Wkurzyłem się na niego, ale w jego wypowiedzi było wiele prawdy. - Zrobię jak uważasz- odburknąłem a potem zwróciłem się do Aharo i Hydry:
-A wy na co czekacie?! Módlcie się!- wypowiedziałem te słowa tonem jakiego nigdy nie używałem- zbyt głośnym.
Musiałem się uspokoić. Ponownie zdjąłem ekwipunek, wyciszyłem się i klęcząc, wpatrując się w ogień, modliłem się do Zartata.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej