Tereny Valfden > Dział Wypraw

Ni żywego ducha: ÂŻalnik na Wyrębach

<< < (28/73) > >>

Axel Ontero:
Zerwałem się na równe nogi bo coś usłyszałem. Moja Intuicja wyczuwała jakieś zło czyhające w pobliżu. Dobyłem miecza i zacząłem rozglądać się w około. Co to może być? Muszę być gotowy na wszystko. Niech Zartar ma nas w swej opiece. Czułem strach jak zarówno zastrzyk adrenaliny, którego potrzebowałem tak bardzo.

Gunses:
Sznur wydał dźwięk jakby pękł. I wtedy się zaczęło. Z korony dębu wydał się świst, potem ryk i wrzask. Coś zakotłowało się pod ciężkimi konarami. Zleciało w dół i wybuchnęło ukazując... Allpina.

Istota wrzeszcząc i rycząc rzuciła się na nasza kompanię. Na pojawienie się upiorzyska najszybciej zareagowały zwierzęta. Konie po prostu wpadły w szał. Rzuciły się przed siebie, nie patrząc co mają na drodze. przebiegły przez obóz, rozrzucając rozpalone drwa, które upadłszy na koce Tzaro, Nessy i Diomedesa zajęły się ogniem. Gunses zerwał się z posłania. I zderzył się z koniem. Upadł na ziemię. Po jego plecach przebiegł kolejny wierzchowiec. Aharo koń smagnął lekko, ale wystarczyło by zbić go z nóg. W stronę Mogula poleciały rożrzażone drwa.

1x Allpin

Koza123:
Konrad stwierdził, że takiego stwora najlepiej będzie załatwić przy pomocy magii. Chwycił do lewej ręki runę ognia.
-Heshar!- wykrzyknął. Nad jego dłonią pojawiła się niewielka ognista kulka. Młodzieniec zaczekał, aż wróg przystanie na chwilę w miejscu, aby mógł wycelować. Kiedy potwór zatrzymał się na chwilę, chłopak rzucił w jego kierunku ognistą kulę.

Axel Ontero:
-O Kurwa!- przekląłem, jak zobaczyłem co się tu dzieje. Wszędzie ogień nawet na moim kocu, konie gdzieś biegną, panika i to coś. Nie widziałem co mam zrobić raczej mieczem to nic nie zdziałam a na magii się nie znam.
Postanowiłem poszukać inspiracji u towarzyszy. Rozglądałem się i nagle zobaczyłem, że ktoś leży na ziemi. O nie!!
To Gunses. Nie czekając ani chwili ruszyłem na pomoc wampirowi tym czymś zajmę się później przyjaciele ważniejsi od walki, gdy się znalazłem przy nim, podniosłem go i oparłem o siebie po czym zapytałem z obawą - Gunsesie, nic Ci nie jest?

Gunses:
Gunses spojrzał na niego jak na upośledzonego. Zaprawdę młodzieniec mało wiedział o wampirach. Gunses nie miał mu tego za złe. Nawet był z chłopaka dumny, że przybył pomóc... Wampirowi. To się rzadko zdarza ze strony ludzi. Niestety Tzaro nie wiedział chyba, że w nocy na Gunsesa może zawalić się cały dom i nic mu nie będzie.
- Jasne że nic! - zawołał - Ale konie! - rzekł i rzucił się w pogoń za wierzchowcami, odwrócił się na chwilę i zakrzyczał - Rekruci z Bractwa! Macie co robić, chyba? Zabijcie to szkaradztwo, albo chociaż przepędźcie! To powiem o was dobre słowo Julianowi! Zajmijcie się pożarem, bo wszystko nam z ogniem pójdzie i konie połapać, bo przepadną! - rzekł i ruszył w las na wierzchowcami. 

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej