Tereny Valfden > Dział Wypraw
Biała rewolucja - Początki
Anette Du'Monteau:
Drzwi uległy! A jakże mogłyby inaczej? Kiedy trzask łamanego drewna zniknął, a wzniecony kurz nieco opadł, mogłeś wejść do środka i się nieco rozejrzeć.
Istedd:
Dumny ze swej zwinności wszedł do środka jako-li król wkraczający do zdobytej twierdzy. Było w tym coś mistycznego, powiem Istedd poczuł na sobie powiew zajebistości. Pogardliwym spojrzeniem obrzucił drzwi, które uległy sile nacierającego wojownika. Zaprawdę, zaprawdę - niewiele były warte. Rozejrzał się ostrożnie i wyciągnął powoli miecz. Skoro tak otwarcie znalazł się w środku wiadomym było, że ewentualny właściciel domu nie przyjąłby go z otwartymi ramionami. Trzeba było więc być przygotowanym na ewentualną napaść. Tak też znalazł się w środku domu. Skierował swe kroki (jak podpowiadał mu nos) w prawo!
Anette Du'Monteau:
Trafiłeś do czegoś co wyglądało na kuchnię. Były tam różne porozrzucane produkty, trochę garnków no i piecyk.
Istedd:
Podrapał się w brodę. Z pewnością wyglądał teraz jak mistyk. I dumny z tego jął przetrząsać kuchnię (no bo jak tego nie czynić?). Nie zdziwił go nawet szeroko pojęty "chaos" jaki panował w pomieszczeniu. Zajrzał do pierwszego garnka, który okazał się jednak pusty. Zawiedziony, że nie odnalazł tam jedzenia jął oglądać się dalej. Wygrzebał z dziury niepewnego pochodzenia kawałek chleba. Bez namysłu włożył go do ust i poczęła się symfonia miażdżenia pokarmu w silnych szczękach Istedda. Resztki posiłku spoczęły w brodzie. Kiedy indziej miały się przydać do pokrzepienia ciała. Znalazł również jakąś czarę z dziwnym napojem. Napił się, ale natychmiast wypluł zawartość. Była to wszakże woda! Ktoś mógł go otruć! A wiadomo, że alkohole trudniej jest napełnić trucizną! Jął więc szukać piwa, wódki, wina, czegokolwiek, czym mógłby skropić gardziel po posiłku.
Anette Du'Monteau:
Gdzieś na boku znalazłeś gąsiorek z odrobiną piwa, a w ostatnim garnku było nieco mięsiwa w bliżej ci nieznanym, aczkolwiek smacznym sosie. Poza tym skarbami nie było nic więcej.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej