Tereny Valfden > Dział Wypraw
Cierpkie wino
Dragosani:
Teraz już Severus odwrócił się. Zmierzył skrybę, lub też agenta kruków, jeśli jego podejrzenia były prawdziwe, ciężkim i posępnym spojrzeniem. Mniej więcej takim, jakie były chmury na zewnątrz. Arron alias Witalis kluczył nieco słowami. Jeśli,rzecz jasna, był Arronem, a nie przypadkowym, nieco dziwnym, skrybą.
- Jeśli wiesz tyle o krukach z tej wyspy, to zapewne wiesz też, czego chcę, panie Arron - powiedział po chwili milczenia Ravnblod. To zdanie może i było dziwne. Ba, było na pewno dziwaczne! Ale dla poinformowanej osoby dość jasno dawało do zrozumienia z kim na do czynienia. Zaś dla przypadkowego, nieco dziwnego, skryby, mogło być po prostu bełkotem przypadkowego, nieco dziwnego, sługi. Sev trzymał kciuki w duchu. Miał już dość tych podchodów.
Anette Du'Monteau:
-Czemu ciągle wspominasz o jakimś Arronie? Możesz skończyć mi przeszkadzać i się wynieść? Już wystarczająco czasu na Ciebie poświęciłem.
Dragosani:
Sevuś ostatni raz zmierzył skrybę spojrzeniem, po czym odwrócił się w stronę drzwi. Widocznie się pomylił, mimo iż wszystko wskazywało na to, że Witalis jest tajnym współpracownikiem. W duchu po raz kolejny zaklął i zbluzgał organizację Kruków. Czy tylko on dostrzegał jak ważne jest dobre poinformowanie ludzi wykonujących zadania na terenie, jakby nie patrzeć, wroga? Przecież przez takie niedoinformowanie o tożsamości agenta mógł zniewczyć wszystkie wysiłki.
- Proszę zatem o wybaczenie - powiedział tylko, po czym nie mówiąc nic więcej wyszedł z kanciapy skryby, zamykając za sobą drzwi. I znów zaklął. Musiał zdobyć więcej informacji, gdyż coś mu umknęło. Mógł też spróbować jakoś zwrócić na siebie uwagę agenta i czekać, aż on się skontaktuje, lecz to pewnie byłoby trudniejsze.
Anette Du'Monteau:
Teraz trzeba było podjąć nowe kroki działań. Czas mijał, a to rzadko sprzyjało misji. Zdarzało się, że wykrywano spisek czy próbę zabójstwa, a wtedy nie było ciekawie.
Dragosani:
Tajemniczy głos w głowie Severusa miał rację. Trzeba było podjąć nowe kropki działań. Jakkolwiek by to dziwnie stylistycznie nie brzmiało. Problem polegał na tym, iż raczej ciężko byłoby podjąć takowe kroki, nie mając informacji. Dobrym pomysłem, byłaby zmiana strategii. Nie tyle poszukiwanie agenta, co sprawienie, aby to on sam znalazł Ravnbloda. Jednak i do tego przydałoby się więcej informacji. Sev ruszył wolno korytarzem, zastanawiając się nad swoimi kolejnymi krokami. Musiały one być jednocześnie subtelne, tak aby nie zwrócić na siebie zbytniej uwagi i nie ściągnąć podejrzeń, ale też na tyle jasne, aby agent się w nich poznał. Jednak ponad wszystko, potrzebował informacji. Bez nich nie mógł zrobić praktycznie nic. Nie wiedział nawet, czy ów agent jest jeszcze na dworze, czy też nie. Ponad to "poznał" tylko kilka osób mieszkających tutaj, zaś było ich więcej. Z tych kilku osób, o których powiedziała mu bezimienna służka z pralni opadał praktycznie każdy. Bertha i owa służka były kobietami, więc raczej naprawdę nie nazywałyby się Arron. Miros i Witalis nie zareagowali odpowiednio na jego wzmianki o krukach, z czym agent zapewne nie miałby problemów, szczególnie, że był najprawdopodobniej poinformowany o rychłym przybyciu osoby, która miała doprowadzić sprawę do końca. Archibald też nie bardzo pasował do tej roli. Wedle słów służki, pracował dla szlachcica wiele lat. Dziwnym byłoby, gdyby tak nagle się od niego odwrócił i zaczął pomagać w szykowanym zamachu. Ponad to, on raczej nie musiałby prowadzić obserwacji, gdyż z doświadczenia miałby niezbędne informacje. Więc musiał być ktoś jeszcze. Ktoś o kim służka nie powiedziała. Może jakiś kucharz, mniej ważny sługa, albo strażnik? Albo też gość na dworze szlachcica? Severus potrzebował informacji, aby podjąć jakiekolwiek kroki.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej