Tereny Valfden > Dział Wypraw
Cierpkie wino
Anette Du'Monteau:
Psy były trzymane w swoich "boksach". ty natomiast natknąłeś się na młodego człowieka z rękami ukrytymi w jakiś grubych rękawach. Skórzane ramiona dawały im niemal podwójną grubość i mężczyzna wyglądał co najmniej dziwnie z tak niepasującymi do reszty ramionami.
Dragosani:
Sevuś uśmiechnął się lekko. W końcu jakiś sukces. Ciekaw był jednak, ile ów sukces jest wart. Chrząknął lekko, niby kasłając i wszedł głębiej do psiarni. Przetarł włosy, już nieco mokre od padającego na zewnątrz deszczu.
- Zaraza - mruknął pod nosem. - Jak ja nie lubię Atunus. Iście psia pogoda. Lub raczej, jak to mówili w moich stronach - krucza - dodał dość przyjaznym i lekkim tonem. Bacznie obserwował chłopaka. Jeśli ten człowiek jest agentem Krwawych Kruków, wzmianka o tym ptaku może dać mu do zrozumienia kto przed nim stoi. Albo chociaż wywoła drgnienie powieki, czy coś w tym rodzaju. Jeśli zaś nim nie jest, tak ułożone zdanie absolutnie nic mu nie powie. A nagłą wizytę w psiarni wytłumaczy się jakąś wymówką.
Anette Du'Monteau:
-Krucza pogoda? Nie, jakoś nie słyszałem. Ale nie "pogoda pod psem" też nie jest dobrym określeniem. Te psiaki są wyjątkowo mądre. - odpowiedział -Zapewne jesteś nowym służącym. Przychodzisz w jakimś celu? Jeśli nie, radzę ci się zmywać zanim zauważy cię szlachetny pan odwiedzając swoje psy lub strażnik.
Dragosani:
Severus spojrzał z powątpiewaniem na psiaki poukrywane w boksach. Skoro były takie mądre, to dlaczego nie jest tak, że to ludzie siedzą w takich klatkach? Jednak zignorował to i spojrzał raz jeszcze na psiarza.
- Tak, jestem nowy tutaj... - odparł. - I właściwie nie mam żadnej sprawy, chyba pomyliłem budynki. - Wzruszył ramionami. - No cóż, w takim razie idę. - Odwrócił się i wyszedł, wcześniej rozglądając się, czy strażnik znów nie przyszedł. Draba nie było widać, więc szybkim krokiem udał się do dworu. Obecnie, według informacji jakie posiadał, jedynym "podejrzanym" był Witalis. No, chyba, że Sev o czymś nie wiedział, co było całkiem możliwe. Zaklął pod nosem. Nie znosił braku informacji. W sumie dziwnym było dla niego, że adiutant kruczego mistrza nie znał jakieś szczegółów odnośnie agenta. Po drodze do dworku, Ravnblod zaczepił przechodzącego obok ogrodnika, czy tez innego sługę. Trochę ciężko było to poznać po stroju. Potrzebował informacji, zwykłe chodzenie po korytarzach nic nie da.
- Wiesz może gdzie w chwili obecnej przebywa Witalis? - zapytał sługę. Miał ciacha nadzieję, że pytanie to nie będzie zbytnio podejrzane. Zresztą, dlaczego miałoby być?
Anette Du'Monteau:
-ÂŻe kto? Pierwsze słyszę panie. A teraz się odsuń, te róże wymagają natychmiastowej interwencji. Poza tym nie zabieraj im słońca. No już, sio!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej