Tereny Valfden > Dział Wypraw

Cierpkie wino

<< < (7/30) > >>

Dragosani:
Severus wbiegł na szczyt schodów. Zerknął za siebie. Schody były krótkie, ale wchodzenie na nie zdawało się być dziwnie długie. Wzruszył tylko ramionami i rozejrzał się. Najpierw w prawo, a później w lewo.Oba korytarze różniły się diametralnie. Jeden był z jednej strony, drugi z drugiej! Jednak poza tym szczegółem, który miał wielkie znaczenie, różnicy nie było żadnej. Oba były przystrojone z gustem godnym starej baby, co ma w domu setkę kotów. Czyli w zasadzie bez gustu i poczucia smaku. Ravnblod uznał, że to kolejny powód do zabicie szlachetki. Ogólne poczucie smaku ludzkości tylko na tym zyska. Uśmiechnął się lekko na tę myśl i skierował się prawym korytarzem. Zapewne bardzo drogi dywan leżący na podłodze, tłumił jego kroki. Właściwie nie bardzo wiedział czego ma szukać, więc po prostu rozglądał się za jakimiś drzwiami i nasłuchiwał. Miał cicha nadzieję na usłyszenie strzępka jakiejś rozmowy zza ściany, który byłby mu jakąś wskazówkę.

Anette Du'Monteau:
Panowała niemal nieprzebyta cisza, przerywana jedynie od czasu do czasu dźwiękami pracy z zewnątrz, bądź dolnych pięter. W korytarzach nie było większego śladu potwierdzającego jakąś aktywność wewnątrz komnat.

Dragosani:
Severus nie spodziewał się jakiś nadzwyczajnych efektów. Mimo to westchnął cicho. Kiedy człowiek chce coś zrobić w tajemnicy zaraz przyłazi kilka osób. A kiedy kogoś potrzeba, to jak na złość nikogo nie ma. Ravnblod ruszył więc na dalsze poszukiwania... czegokolwiek. Czegoś, co dałoby mu jakaś wskazówkę gdzie można znajdować się Witalis. W chwili obecnej nie miał po prostu danych, aby wyciągnąć z nich jakiekolwiek wnioski. Murarz bez piasku nie zrobi cegieł, piekarz bez mąki nie upiecze chleba. Zabójca bez informacji, nie zabije celu. Tak działa ten świat. Tak więc Sev krążył po korytarzach, szukając czegokolwiek. Nagle zatrzymał się. Prócz Witalisa był jeszcze jeden ewentualny "podejrzany". był nim chłopak zajmujący się psami. Posada niepozorna, ale czy nie tak właśnie powinien działać tajny agent? Kruczy adept postanowił więc sprawdzić najpierw jego. Po pierwsze uznał, że łatwiej będzie znaleźć tego Mirosa. Po drugie, wedle słów służki był on w porządku, więc mógł wskazać drogę do Witalisa jeśli odpowiednio się go zapyta. Tak więc Severus odwrócił się i ruszył w kierunku wyjścia z budynku. Przemierzył korytarz i zszedł szybko ze schodów, po czym wyszedł przez drzwi frontowe. Udał się na poszukiwania Mirosa. Szukał czegoś w rodzaju szopy. Miejsca, które wyglądałoby na idealne jako miejsce dla psów. Sugerował się też ewentualnym szczekaniem.

Anette Du'Monteau:
Na sporym podwórzu zauważyłeś budynek przypominający stajnie, lecz odrobinę mniejsza. W pobliżu kręciło się kilku ludzi. Byli to głównie ogrodnicy i ludzie zajmujący porządkiem na zewnątrz. Od czasu do czasu pojawił się również strażnik sprawdzając teren posesji.

Dragosani:
Severus zatrzymał się na chwilę i obserwował budynek oraz podwórze. W szczególności interesowały go pojawienia się strażnika. Jakoś nie miał ochoty natknąć się na niego. W sumie skoro takowej ochoty nie miał, to zapewne się na niego natknie. Mimo tego fatum, które już zawisło nad głową kruczego adepta, Ravnblod chwile obserwował owego draba, szybko przyswajając ogólną trasę, jaką on podąża. Szybko zorientował się, że będzie miał chwilę, aby dotrzeć do budynku i może nawet uda mu się uniknąć wzroku strażnika. O ogrodników i resztę nie martwił się za bardzo. Oni z reguły zwracają mniejszą uwagę na resztę "służby", a nawet jeśli, to łatwiej im wcisnąć jakąś bajkę. W końcu wybrał odpowiedni moment, gdy ochroniarz akurat był po drugiej stronie dworku i ruszył w stronę potencjalnej psiarni. Szedł pewnie, aby nie zdradzić jakichkolwiek ciemnych zamiarów. W końcu przecież miał teraz tylko dostarczyć wiadomość dla Mirosa! To poważne zadanie, wszak szlachetny pan uwielbia swoje psy i dba o nie, więc nie można przeszkadzać w dostarczeniu owej wiadomości. Właściwie to Sev nie miał jeszcze pojęcia jaka to będzie wiadomość. Ale na pewno ważna. Idąc poczuł krople wody na twarzy. Spojrzał w górę, na ciężkie chmury zawieszone na niebie. Taka pogoda nie powinna dziwić. W końcu to Atunus. Jeszcze z tydzień czy dwa i spadną pierwsze śniegi, a słońce zakryje księżyc. Ravnblod dotarł do budynku i otworzywszy drzwi wszedł do środka. Miał nadzieję, że psy wewnątrz będą na uwięzi. 

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej