Tereny Valfden > Dział Wypraw

Cierpkie wino

<< < (6/30) > >>

Anette Du'Monteau:
-Widziałem go może z raz. Jest w średnim wieku, ma bardzo jasne włosy, prawie jak słoma. ÂŁatwo go rozpoznać po intensywnie zielonych oczach. ÂŚwiecą się niemal jak dwa szmaragdy. Poza tym trudno powiedzieć coś jeszcze o jego wyglądzie. Czemu cię tak interesuje?

Dragosani:
- Jak mówiłem, zapewne mamy wspólne zainteresowania. Nieczęsto spotyka się takie osoby. - Severus wzruszył ramionami dając znać, że to właściwie bez znaczenia. Opis który mu podała dziewczyna był znośny. Znał przynajmniej dwie cechy charakterystyczne. Jasne włosy i zielone oczy. Powinno wystarczyć, biorąc po uwagę fakt, iż w tym domu zapewne nie przebywa zbyt wiele osób o jasnych włosach i zielonych oczach. - Ale w każdym razie dzięki za informacje. Na pewno ułatwią mi pracę. - Uśmiechnął się w podzięce. Spojrzał na rozwieszone pranie. - I wygląda na to, że tutaj skończyliśmy. Trzeba więc poszukać nowego zajęcia, aby ta cała Bertha się nie przyczepiła. - Po tych słowach posłał dziewczynie jeszcze jeden uśmiech, a następnie wyszedł z pralni, tymi samym drzwiami którymi wszedł. Ruszył korytarzem, starając się iść możliwie cicho i nasłuchując kroków innych. Nie chciał znów natknąć się na starą służkę. Miał w planach dostanie się na wyższe piętra i poszperanie tam, pod pretekstem wykonywania jakiś obowiązków. I próbę odszukania Eitalisa.

Anette Du'Monteau:
Przeszedłeś korytarz i znalazłeś się w głównym holu. Na razie nie było nikogo widać, ani słychać.

Dragosani:
Kruczy adept rozejrzał się po holu. Tak szczerze, to nie spodziewał się natrafić na cokolwiek tutaj. Bardziej go interesowały wyższe piętra, gdzie zapewne siedzi szlachetka i ten cały Witalis. Sev zaśmiał się w duchu na myśl, że może się całkowicie mylić. Naszukałby się na marne, gdyby okazało się, że księgowy nie jest agentem Kruków. Jeżeli tak będzie... cóż, trzeba będzie wymyślić coś innego. Ravnblod wbiegł lekko po schodach, kierując się na piętro. W międzyczasie w jego głowie rozbłysła myśl, która mogłaby mu pomóc, gdyby wpadł po drodze na kogoś. Wsunął dłoń pod strój i wymacał kartkę z adresem. Mogła mieć ona jeszcze inne zastosowanie, niż tylko informacja o miejscu zamieszkania celu. Uśmiechając się lekko nieopierzony Kruk wbiegł po schodach.

Anette Du'Monteau:
Na piętrze z swojego miejsca nie zauważyłeś nikogo, póki co. Dwa korytarze rozciągały się na prawo i lewo od schodów. Oczywiście ściany w obu przypadkach był przyozdobione obrazami, gobelinami i paradną bronią. Czuć było bogactwo wylewające się z niemal każdego fragmentu samych ścian. Zaskakiwało cię jednocześnie takie bogactwo i bezguście.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej