Tereny Valfden > Dział Wypraw

Cierpkie wino

<< < (25/30) > >>

Dragosani:
Severus ukryty był za jakimiś skrzyniami i właśnie pochłonięty był pasjonującą czynnością ścierania kurzy. Które najprawdopodobniej i tak za niedługi czas znów osiądą na wycieranej powierzchni. Praca ta byłą dość bezsensowna, ale cóż. Mus to mus. Musiał przez pewien czas udawać sługę. Usłyszał kobiecy śmiech i poznał, że nie jest to Arron. Po chwili na strych wpadła obściskująca się parka. Ravnblod zaklął cicho. przeszkadzali mu. Byli zawadą, którą należy usunąć. Nawet jeśli wyjdzie w ten sposób na skurwiela. Wiedział jednak, że mogą dość impulsywnie zareagować na jego czyny, szczególnie dotyczyło to mężczyzny. Poprawił więc nieznacznie sztylet w pochwie przy pasie. Tak na wszelki wypadek. Uśmiechnął się wstrętnie, po czym niemal natychmiast przybrał obojętną minę. I wyszedł zza skrzyń. W ręku niósł jakaś szmatę, którą używał do wycierania kurzy. Bez krępacji podszedł do parki i zaczął "ścierać kurze" tuż obok nich.
- Nie przeszkadzajcie sobie. Ja tu tylko sprzątam - powiedział na głos, jakby taka sytuacja była całkowicie normalna.

Nessa:
Plan Kruka byłby idealny. No właśnie - byłby. Nie przewidział reakcji kobiety, która nagle zaczęła przeraźliwie piszczeć i uciekła ze strychu, przytrzymując opadający gorset. Jej partner tylko wzruszył ramionami:
- To nie do końca kobieta bez zobowiązań - powiedział jakby od niechcenia. Gdyby im się przyjrzeć, to rzeczywiście niewiasta była od niego o co najmniej kilka lat starsza. Co kto lubi.
Pisk kobiety zwabił na strych bardzo niechcianego gościa.
- A wy co ty hultaje wyczyniacie?! - krzyczała Bertha. - Kobitki bałamucicie?! Do roboty! - szmatą, którą trzymała w rękach zdzieliła Severusa i bezimiennego służącego.

Dragosani:
Severus odsunął się poza zasięg ciosu wściekłej baby i uniósł dłoń w której trzymał szmatę, której używał do pracy. W końcu był tutaj w pracy! Lub raczej "roboty", jak to określiła wściekła baba, która zaciekłością przebiłaby smoka. Zgodnie z jej głośnym poleceniem, wrócił do pracy. Zaczął wycierać kurze i ściągać pajęczyny. Wszak strych też musiał być posprzątany przed śnieżna i zimna porą roku! Całkowicie ignorował obecność Berthy i bezimiennego sługusa. Pracował, zgodnie z poleceniem głównej pokojówki. W duchu jednak klął i zastanawiał się, kiedy w końcu przyjdzie Arron. W końcu mieli spotkać się PO wieczerzy i porozmawiać o sprawach zadania. 

Nessa:
Bezimienny sługa przebywał chyba w tym domu dostatecznie długo, by wiedzieć, że z tą kobietą się nie zadziera, więc bez słowa zniknął ze strychu.
- Strych już jedna z dziewczyn ma posprzątać, więc nie masz co łap babrać. A sio! - krzyknęła i wskazała wyjście.

Dragosani:
Severus miał już serdecznie dość pomiatania nim. Zmierzył babę najzimniejszym spojrzeniem na jakie było go stać. I pomyślał, co by było, gdyby znała ona jego tożsamość. Jego prawdziwą tożsamość, a nie to, co wiedzą Kruki. Czy z przerażeniem trzymałaby się z daleka, czy też padałaby na kolana przy każdym spotkaniu? Zapewne to pierwsze, biorąc pod uwagę jakie prości ludzie mają zdanie o "nich". Zbił lodowate spojrzenie w wprost w oczy starej służki.
- To nielogiczne - stwierdził. - Zacząłem, więc dokończę. Zostało ledwie kilka minut pracy, a tamta dziewczyna, bardziej doświadczona niż ja, z pewnością przyda się gdzie indziej - wyjaśnił dość spokojnym tonem. Według niego, jego tok rozumowania był całkowicie logiczny.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej