Tereny Valfden > Dział Wypraw
Cierpkie wino
Nessa:
- Nielolo... Nielogiczne?! Będzie mi taki chłystek mówił, co żem powinna robić! - kobiecina jednak nie wyglądała na taką, co przeraziłaby się Severusa w jakiejkolwiek postaci. Patrzyła na Kruka hardo i karcąco. Już miała coś powiedzieć, gdy para usłyszała skrzypnięcie, a następnie na strychu pojawiła się Arron.
- On mi pomoże - powiedziała jedynie łagodnie. Bertha jedynie fuknęła, uniosła głowę, po czym dumnie zeszła na dół, krzycząc jeszcze wcześniej do służki, że "jak ten gówniarz ją zaciąży, to wyleci na zbity pysk".
Dragosani:
Ravnblod również był hardy, podobnie jak starsza służka, więc "trafił swój na swego". Z pewnością żadne łatwo by nie ustąpiło, gdyby nie przybycie posiłków w postaci Arron. Severus zaśmiał się pod nosem, gdy Bertha głośno schodziła ze schodów.
- Zabawna kobieta - powiedział do dziewczyny, tak na powitanie. Gdy kroki Berthy już ucichły, dodał. - Zatem zacznijmy pracę. W międzyczasie powiedź czego się dowiedziałaś. Szczególnie interesuje mnie, kto i gdzie przyrządza posiłki dla... obiektu. Kto je dostarcza. Gdzie jest przechowywane wino, oraz kto jest odpowiedzialny za przynoszenie go. Przydałby się też opis wyglądu tych osób... a, no i jakie obiekt ma zwyczaje. To chyba będzie wszystko... Oczywiście każdy inny szczegół, też może się przydać. - Uśmiechnął się lekko do kobiety.
Nessa:
- Nie komplikuj czegoś, co skomplikowane nie jest. Cel - uśmiechnęła się zadziornie - z wiekiem stał się coraz mniej przezorny. Zaskoczę cię, ale posiłki przyrządzane są w kuchni. Kucharz lubi sobie popijać, więc kilka razy i służki musiały mu pomagać, gdy bełkotał i nie mógł ustać na nogach. Zazwyczaj przynosi mu je Archibald do jadalni, jednak jeśli zrobi to któraś z nas, to nie ma rabanu. Natomiast wino znajduje się w pomieszczeniu niedaleko piwnicy. Powinieneś je poznać. Są do niego niziutkie drzwi. Klucz posiada jedynie Archibald, gdyż to on zawsze przynosi wino do posiłku lub po nim. Tu mógłby być problem, ale liczę, że coś wymyślisz. Wiesz, schody bywają śliskie, a drzwi do piwnicy zamykają się czasami same na klucz i biedny staruszek mógłby na czas nie dotrzeć do pana. Ale nie krzywdź go za mocno.
Dragosani:
- Czy ja wyglądam na kogoś - wyszczerzył się paskudnie. - kto mógłby skrzywdzić niewinnego staruszka? Szczególnie za darmo... - Drugie zdanie dodał jakby ciszej. Wszak odpowiedź była jasna, szczególnie biorąc pod uwagę profesję, jaką wybrał dla siebie Severus. Słuchając słów Arron zaczynał układać pewien plan. Zamierzał wykorzystać wino, lecz nad sposobem dodania doń trucizny musiał jeszcze pomyśleć. Miło by było, gdyby udało się wmieszać w otrucie samego Archibalda, oczywiście bez jego wiedzy. - Więc chyba wszytko jasne... - skomentował otrzymane informacje. - Zatem... miałaś przekazać mi jeszcze truciznę... - dodał sugerując, aby dziewczyna to właśnie uczyniła.
Nessa:
- Ah, no tak. Proszę - powiedziała i wręczyła Severusowi mały flakonik jakiejś lekko mętnej cieczy. - Ja już muszę znikać. Jeszcze się spotkamy.
Po wypowiedzeniu tych słów Arron opuściła strych.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej