Tereny Valfden > Dział Wypraw
Mścić sprawiedliwie!
Nessa:
Odważniejsza część pary, która była w domu Damazego milczała, więc elfka postanowiła się odezwać. Miała coraz większy mętlik w głowie.
- Mów.
- No jaa... Znaczy się ten... - Mężczyzna stracił na pewności siebie i zaczął się jąkać. - Ja nic jej nie zrobiłem. Widziałem, jak jeden z jej osiłków ciągnął ogromny wór w nocy do tylnego wyjścia z domu Kalisty. Następnego dnia dowiedziałem się, że jej służka nie żyje i znaleziono jej ciało. Ten łysol chyba mnie widział wtedy i panienka Gruber wezwała mnie na rozmowę. Przesłuchanie wręcz! Teraz to wiem. Kalista jest świetną aktorką i ładnie to rozegrała, a ja głupi przyznałem jej się do tego, co widziałem poprzedniej nocy. Później wszystko potoczyło się szybko. Uciekłem, a Dassel poradził mi, bym zniknął. Pomagałem mu czasami na arenie, a skoro tu jesteście, to widać, jak liczą się dla niego pieniądze, a jak przyjaciele.
Krukom pozostawało jedynie zadecydować, co zrobią z opowieścią Damazego.
Adaś:
Kiedy Damazy zaczął opowiadać swoją wersję zdarzeń, postanowiłem spokojnie się rozsiąść wygodnie i go słuchać. Po kilku zdaniach opowieść jego zaczęła mnie nudzić. Zamiast się skupiać na tym co mówi, zacząłem myśleć o jedzeniu. W końcu cały dzień nie jadłem. Przypomniały mi się nagle smaki dzieciństwa oraz moja ulubiona potrawa robiona przez moją matkę. Jak na złość w myślach zacząłem sobie śpiewać piosenkę znaną każdemu dziecku. A oczywiście że tą piosenką był mięsny jeż (:D)
Nim się spostrzegłem Damazy skończył mówić. A ja nie wiedziałem o czym on mówi. Trochę zdezorientowany wstałem, nakazałem Damazemu siedzieć i się nie ruszać a sam resztę kruków zaprowadziłem kawałek dalej. Kiedy już tak staliśmy zapytałem na chybił trafił:
-Wierzycie mu w to co mówi?
Nessa:
//: Jeśli będziemy kiedyś przyklejać oficjalne łatki każdej postaci, to komedianta masz jak w banku :P Arti, decyduj, gdzie jesteś.
- No nie wiem - skrzywiła się elfka. - Mógł sobie to wszystko wymyślić, ale popatrzcie na niego. Może jest niepozorny, ale wątpię, by miał na tyle siły, by poradzić sobie z Kalistą, a co dopiero z jej służką. Możemy iść do Kalisty i spróbować ją podejść. Z drugiej strony zlecenie mamy nie na szukanie winnego, a na... No wiecie - wykonała palcem wskazującym znaczący gest na swojej szyi.
Arti:
- Niech dwójka z nas uda się do Kalisty i spróbuje z niej wyciągnąć jakieś informacje, a ... a jedno z nas niech tutaj zostanie i go przypilnuje. Jest świadkiem - musimy go bronić. Jeżeli jest winny - to musimy go przypilnować by nie zawiadomił kogoś. - rzekł Ra.
Nessa:
- Brzmi rozsądnie. - Odpowiedziała elfka po chwili zastanowienia. Zerknęła w kierunku Damazego, który przyglądał im się zaniepokojony. - To może ja zostanę? Krzywdy mi chyba nie zrobi i próbować nie będzie, jeśli utrzymam groźną - zmarszczyła brwi i zmrużyła lekko oczy - minę. A z wizyty u Kalisty pamiętam jeszcze osiłków przy drzwiach. Na niewiele bym się przydała, gdyby Gruberówna okazała się niezbyt miłą panienką.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej