Tereny Valfden > Dział Wypraw
Mścić sprawiedliwie!
Arti:
- Bardzo dziękuję. ale nie chcemy Ci sprawiać kłopotu, poza tym nie jesteśmy w stanie - przynajmniej ja - nic przełknąć ze względu na emocje jakie mną wewnętrznie miotają. - oznajmił młodzieniec mając nadzieję, że to co rzekł odzwierciedlało również zdanie jego towarzyszy.
- Powiedz nam proszę wszystko co będzie nam niezbędne do odnalezienia tego "człowieka" i wymierzenia mu najsurowszej z kar.
Nessa:
- Człowiek mojego ojca, który zapewne jest z wami, wie, gdzie ostatnio widziano tego... Tego drania - wstała z fotela i ponownie zalała się łzami. Podeszła dwa kroki w kierunku Kruków. - Ale nie dajcie sobie zmydlić oczu. Mnie on pięknymi słówkami oszukał, a potem... - głos jej się załamał. Przełknęła ślinę i ból i kontynuowała:
- Zabił moją służkę, mnie skrzywdził. Nie pozwólcie, by uszło mu to bez kary. Jak go zobaczycie, to od razu... Od razu weźcie się do tego, co umiecie po mistrzowsku - powiedziała śmielej i z nieukrywaną nienawiścią w oczach. A może to tylko złudzenie?
Jeżeli troje Kruków nie miało więcej pytań, to mogło wyjść z budynku na spotkanie z posłańcem, który czekał na nich przed domem Kalisty.
Adaś:
Zrozumiałem że to co powiedziała to jest wszystko co możemy wiedzieć. Wstałem, grzecznie się ukłoniłem i bez słowa wyszedłem. Udałem się korytarzykiem który przybyliśmy, raz tylko zaglądając przez ramię czy ktoś jeszcze za mną idzie.
Powolnym krokiem wyszedłem na ulicę, tuż przed drzwiami ujrzałem ponownie dwóch siepaczy. Zmierzyłem ich nie miłym wzrokiem, po czym rozejrzałem się po ulicy. Nie było na niej zbyt tłoczno. Z niewielkiego tłumu można było wyróżnić poszczególnych ludzi. A nawet dobry obserwator mógł się domyślić po zachowaniach i ubraniach kto do jakiej należy grupy społecznej.
Kawałek od drzwi stał oparty o latarnię uliczną człowiek. Powolnym krokiem zacząłem się do niego zbliżać.
Arti:
-Z przyjemnością ogrzeję ostrze mej broni jego krwią. - rzekł Ra, starając się, by to co powiedział zabrzmiało jak pikantny żart. Po tych słowach ukłonił się i ruszył w kierunku wyjścia, kątem oka spoglądając na Nudę. Idziesz? - zapytał w myślach. Tak jakby nie mógł tego powiedzieć normalnie.. Ale nie chciał psuć tej epickiej chwili. Oto on - Kruk - rzekł właśnie coś w rodzaju krwawego wyznania, a następnie szarmancko opuścił pomieszczenie.
Młodzieniec podążył za Adamusem.
Nessa:
Nessa uśmiechnęła się jeszcze lekko do Kalisty, co w zamierzeniu miało ją choć trochę podnieść na duchu i opuściła salon. Dołączyła do mężczyzn.
- Prowadź nas - poprosiła. Była widocznie zasmucona po rozmowie z młodą Gruberówną. Posłaniec omiótł wzrokiem obecnych i już chciał ruszyć, ale dziewczyna jeszcze na moment go zatrzymała:
- Powiedz nam coś o służce panienki? Dlaczego zginęła? - elfkę gryzła ta kwestia, chociaż zleceniodawca i ofiara nie uznawali jej za istotną. Dziewuszka zwyczajnie interesowała się losem innych niezależnie od stanu. Poza tym przyjdzie im się spotkać z gwałcicielem i mordercą. Zerknęła na Aertha, a później na Adamusa. Dobrze, że byli tu wraz z nią.
- Nie wiem, dlaczego zginęła. Nie mnie się pytać - powiedział pokornie i zgodnie z prawdą. - Ale znałem ją. Znaczy się spotkałem kilka razy. Tego gnoja... - popatrzył zmieszany na Nessę. - Drania, który ją udusił, nigdy nie widziałem, ale musi to być chłop jak dąb. Bo służka panienki, to herod-baba była! Ogromna i przy kości - Kruki właśnie mogły przyswoić kolejną informację, której nikt wcześniej im nie raczył przekazać - służka została uduszona. - Do dziś pamiętam, jak za fraki wywalała ślepo zakochanych w panience Gruber aspirujących poetów. O! Albo syna kowala, a to postawny gość! No ale to takie tam bzdurki... Chcecie jeszcze coś wiedzieć, czy możemy ruszać?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej