Tereny Valfden > Dział Wypraw

Mścić sprawiedliwie!

<< < (4/24) > >>

Nessa:
   - Aaa, pan Gruber was wynajął? To wchodzić - odsunęli się od drzwi i pozwolili wejść do środka. Pierwsza ruszyła Nessa, a za nią Adaś i Aerth. Posłaniec został przed kamienicą. Kruki nie wiedziały, czy mężczyzna sam zdecydował ich opuścić, czy łyse osiłki go nie wpuściły.
   Gdy byli już w środku, napotkali niziutką brunetkę, która grzecznie im się skłoniła i bez słowa ruszyła w głąb ładnie urządzonego domu. Wcześniej gestem dała przybyłym znać, że mają iść za nią. Ich króciutka podróż zakończyła się przed wejściem do mocno oświetlonego salonu. Pod jednym z okien stała kobieta. Widząc Kruki od razu spochmurniała, a w jej oczach pojawiły się łzy. Nic tylko czekać aż wybuchnie rzewnym płaczem.



   Nessa od razu rozpoznała w niej córkę Grubera. Instynktownie. Poza tym dziewuszka kojarzyła, że posłaniec wspominał jej, iż w jednym z dialektów "Kalista" znaczy "najpiękniejsza". I rzeczywiście, dama pod oknem była piękna. Na tyle piękna, że Tinuviel ze wstydu zaczerwieniła się, gdy dostrzegła, że uszy nieznajomej na pewno nie należą do elfa. Ludzkie kobiety nie powinny być tak urodziwe.
   ÂŁowczyni nie odezwała się słowem. Spuściła wzrok nieśmiało. Nie lubiła rozmawiać z tak poruszonymi istotami. Nie lubiła i nie potrafiła, a nie chciała niczym urazić Kalisty, która i tak wiele przeszła. Sądziła, że do takiej rozmowy najlepiej nada się Aerth.

//: Arti, teraz Ty gadasz. Nie ma cichego siedzenia!

Arti:
////Oku.... :o

Młodzieniec ujrzał piękno kobiety. Poczuł się wielce zaskoczony, ponieważ uważał, że to elfy wiodą prym w wyznaczaniu ideałów urody męskiej i damskiej. A tu proszę - ludzka istotka która zawstydziłaby swą aparycją nie jedne elfie piękno.
Ra zachował trzeźwość umysłu i nie popadł w umysłowe, seksualne uniesienie tylko dzięki temu, że gniew przykrył wszelkie emocje jakie w tej chwili mógł czuć w stosunku do Kalisty. Spojrzał jedynie w oczy czerwonowłosej kobiety, a następnie delikatnie, po dżentelmeńsku się ukłonił.
 - Witam Cię, o pani. - rzekł, będąc nadal pochylony. - Nazywam się Aerth Ra. - oznajmił, prostując się.
 - Obecna tutaj elfa nazywa się Nessa TinĂşviel - przedstawił swoją towarzyszkę starając się nie połamać języka na elfim nazwisku. - A mężczyzna obok mnie to Adamus Roydil. - dodał.
 - Jesteśmy Krwawymi Krukami - kontynuował - Przybywamy z wezwania pani ojca.

Nessa:
- Me...Mego ojca? - zająknęła się i otarła łzę, która spłynęła jej po policzku. Wskazała Krukom dwie otomany, które znajdowały się w salonie, a sama zasiadła na fotelu. Dłonie położyła na swych kolanach i zaczęła im się namiętnie przyglądać, jakby bojąc się spojrzeć w oczy przybyłym. - Co wam powiedział? - podniosła wzrok na chwilę i potrząsnęła delikatnie głową. Wstała. - Gdzie moje maniery. Mnie zwą Kalista Gruber - dygnęła, a w jej oczach jak na rozkaz pojawiły się łzy. Usiadła ponownie na fotelu, ale już odważnie patrzyła na dwóch mężczyzn i kobietę. - Aż pana radnego wezwał - zarumieniła się, choć nie było pewności, czy to nie zasługa szlochu, który nadszedł po chwili.

Nessa nadal się nie odzywała. Było jej zwyczajnie żal dziewczyny, chociaż czuła do niej dziwną niechęć. To się chyba zazdrość nazywa, prawda? Zazdrość związana z niewątpliwą urodą Kalisty, bo na pewno nie z jej sytuacją. Elfka zasiadła na otomanie i zaczęła przyglądać się swoim paznokciom. Chciała jak najszybciej opuścić ten dom. Nie czuła się dobrze w towarzystwie osoby, która cierpi.

Adaś:
Weszliśmy do pokoju, w me oczy od razu rzucił się piękny dywan kobieta była nie powtarzalnej urody. Choć jak zacząłem się przyglądać to elfce to kobiecie. Wpędziło mnie to w głęboką zadumę. Moje oczy zaczęły dziwnie latać to w kierunku Nessy to w kierunku Kalisty. Po dłuższym w "paczywaniu" się doszedłem do wniosku że jednak elfka jest ładniejsza. Jej "leśna" uroda była bardziej pociągająca w przeciwieństwie do miejskiej urody Kalisty. Z moich jakże skomplikowanych rozmyślań wybiły mnie słowa kobiety. Rozsiadłem się w miarę wygodni i począłem słuchać monologu Pani Gruberówny. Na słowa że jej ojciec wezwał radnego chciałem odpowiedzieć że jaki tam ze mnie radny, ale koniec końców wstrzymałem się. Coś czułem że kobiecie w dołku nie wypada tak odpowiadać. A człowiek do pocieszania ze mnie żaden choć próbować nigdy nie zaszkodzi. Spokojnym cichym głosem, wręcz delikatnym co mi się nigdy nie zdarza spytałem po ucichnięciu szlochu:
Mogłabyś nam opowiedzieć co się wtedy dokładnie wydarzyło? Jeśli oczywiście dasz radę.

Nessa:
- Znaczy nie dokładnie - wtrąciła szybko Nessa. - Nie chcemy, byś wracała wspomnieniami do tych wydarzeń. Traumatycznych niewątpliwie. To niejaki Damazy ci to zrobił? - zapytała jak najspokojniej potrafiła. Powstrzymała się od zabicia spojrzeniem Adasia. Skąd wzięło mu się tak niedyskretne pytanie?! Oni wiedzieli, co się wydarzyło. Teraz mieli tylko znaleźć winnego i go ukarać. Elfkę dręczyła też kwestia służki Kalisty. Zamordowanej służki.

- To wciąż mnie boli - ręce w iście teatralnym geście skrzyżowała na piersiach. Na jej policzkach znajdowały się łzy, a nosek był lekko zaczerwieniony. - Mój ojciec zapewne powiedział wam, co on... On... Co on mi zrobił - zająknęła się i schowała twarz w dłoniach. Jej ciałem wstrząsnął kolejny szloch. Po chwili uspokoiła się. - I tak. To Damazy - dodała spokojnie. Dziwnie spokojnie, jak na ofiarę gwałtu. - Poza tym zabił moją poprzednią służkę - jej głos był zimny i obojętny. Dopiero pod pytającym spojrzeniem Kruków z jej oczu popłynęły kolejne łzy. Wiadomo, ciężko jest zrozumieć kobietę, która tak wiele przeszła. Mogła się po czymś takim zachowywać nietypowo. Może nie lubiła tej służki? Lub była obojętną na cierpienie innych bogaczką?
- Ale gdzie moje maniery?! - wstała z fotela. - Nie chcecie nic do picia? Jedzenia?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej