Tereny Valfden > Dział Wypraw
Mścić sprawiedliwie!
Nessa:
Gruber skrzywił się, choć nie było to takie oczywiste przez jego obwisłe policzki.
- Tu się pojawia problem - chrząknął. - Nie wiem, gdzie on jest - rozłożył bezradnie ręce, po czym usiadł na swoim poprzednim miejscu. - Mój posłaniec pokaże wam, gdzie urywa się trop za tym gnojem. Ale najpierw powinniście porozmawiać z moją córką. Zostaniecie do niej zaprowadzeni. A jeśli chodzi o wasz zysk, to będzie nim oczywiście złoto. Sto sztuk złota od głowy. Nic więcej - wstał i wskazał wam drzwi. Nieprzyjemny typ. - Muszę wracać do pracy - wyjaśnił. - I jeszcze jedno. On zabił też służkę mojej córeczki, ale to nieistotne - dodał beznamiętnie.
Elfka również wstała. Chciała jak najszybciej opuścić to pomieszczenie. Gruber nie przypadł jej do gustu, ale sprawiedliwość rzeczą ważną. Już sobie wyobrażała ich cel. Wysoki jak dąb mężczyzna o bezczelnym spojrzeniu i uśmiechu. Kpiący ton, brak poszanowania dla drugiej istoty i bardzo, ale to bardzo piskliwy głosik błagający o litość, jak już spotka się z Krukami. Niewątpliwie trzeba było go ukarać.
Adaś:
Także wstałem, powolnym krokiem i wyszedłem na korytarz. Dom mi się osobiście nie podobał, był obskurny. Już moje mieszkanie w dzielnicy biedoty jest ładniejsze. Powoli ruszyłem korytarzem którym przybyliśmy do gabinetu, na ścianach wisiały szkaradne obrazy. Które przedstawiały bogowie wiedzą co. Ogólnie całą budową domu można było rzygać. Jedyne co przyjemnego dojrzałem w owym mieszkaniu były dywany. Widać że musiały być drogie bo były wspaniale wykończone. Wzorki na nich były bardzo przyjemne dla oka. Dawały chociaż jakiekolwiek urozmaicenia dla paskudnych pomieszczeń, na których widok jak już wspominałem że chce się rzygać.
Oparłem się o ścianę w korytarzu i zacząłem rozmyślać na temat tego zlecenia. Osobiście uważałem że dla gwałciciela powinna być gorsza kara niż śmierć. Do głowy przyszły mi różne tortury które można by było użyć w akcie zemsty na owym bydlęciu. Mhm tak kastracja tępą żyletką była by najlepsza karą.
Nie długo rozmyślałem bo ujrzałem nadchodzących towarzyszy, zbliżyłem się lekko i spytałem szeptem elfki:
Skąd ty takiego gbura wytrzasnęłaś?
Arti:
- Gbur, czy szlachcic - cierpi. Każdy ojciec czuje ten sam ból, gdy jego córkę spotyka coś takiego. - oznajmił Kruk z lekkim współczuciem w głosie. Spoglądając na Adamusa dostrzegł na jego twarzy pewien grymas. Zapewne oznajmiał on, iż wnętrze tego budynku jest ostatnim miejscem w jakim chciałby przebywać.
Ra chciał stąd jak najszybciej wyjść, jednak nie z powodu obrzydzenia, a chęci dorwania gwałciciela i wymierzenia mu najsurowszej kary, jaka przyjdzie młodzieńcowi do głowy w napadzie gniewu.
Nessa:
- Aerth ma rację. Mężczyzna cierpi, więc może nie zachowuje się do końca normalnie. W każdym razie sprawa jest dość prosta, a i bez wyrzutów sumienia się obędziemy. Przynajmniej ja. Gwałt to takie jakby zabicie duszy ofiary, więc oko za oko, jak to mówią w niektórych kręgach - Nessa mówiła wyjątkowo spokojnie. Zdawała się być lekko nieobecna, bo sytuacja mocno ją poruszyła. Nie była aż tak naiwna, by sądzić, że świat jest sprawiedliwy, ale przypuszczała, jak musi czuć się córka Grubera. Drań za to zapłaci niewątpliwie.
Posłaniec czekał przed domem. Widząc nieciekawe miny tria uśmiechnął się lekko.
- Dom panienki Kalisty jest kawałek stąd, ale proszę się nie martwić. Dotrzemy tam szybko. Znam skróty - dodał i ruszył jedną z uliczek, którą wcześniej szli Adamus z Nessą. Po jakimś kwadransie marszu w ciszy grupa dotarła pod ładną kamieniczkę. Spośród innych wyróżniała się odnowioną zapewne niedawno fasadą. I jeszcze jednym "drobnym" szczegółem - dwoma drabami, którzy pilnowali wejścia. Jeden z nich przywitał ÂŁowców i posłańca uprzejmym:
- Czego?
Adaś:
Droga była mało ciekawa, jedyne co się pod czas niej rzucało w oczy to była ogromna grupa ludzi, ba cała Rzesza. Całe szczęście że nie minął kwadrans a dotarliśmy pod dom. Miałem skrytą nadzieję że owa ofiara tak haniebnego aktu będzie bardziej przyjemną osobą niż jej ojciec. I co najważniejsze aby dało się z nią dogadać. W końcu ile ofiar gwałtów zamykało się w sobie po takowym przeżyciu.
Stanąwszy pod kamienicą w moje oczy od razu rzuciły się kolorowe obramowania okien, które idealnie się komponowały z kolorowymi gzymsami. Widać że architekci wraz z budowlańcami starali się w trakcie budowy. Za pewne byli drogimi pracownikami bo tylko tacy nie mogą sobie pozwolić na partactwo.
Długo moje przemyślenia nie trwały, w momencie usłyszałem głos bezczelnego strażnika. Już chciałem mu wygarnąć co myślę o takim zachowaniu szczególnie w obecności kobiety. Ale koniec końców się powstrzymałem, nie warto sobie nerwów targać. Zbliżyłem się o krok do mendy i powiedziałem spokojnym tonem:
Przybywamy do niejakiej Kalisty z polecenia jej ojca Grubera.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej