Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gdy mrok ostrzy szpony: ÂŚledztwo
Sado:
Znalazłeś się w dzielnicy szlacheckiej.
Anv:
- To może najpierw ten z dożynek. ÂŚwierza sprawa.- powiedziałem do siebie w myślach i spojrzałem jeszcze raz na kawałek papieru z tak ważnymi dla mnei informacjami. Po szybkim rozeznaniu w terenie odnalazłem dom rodziny zamordowanego. Podszedłem do bogato zdobionych drzwi i zapukałem kołatką.
Sado:
Dom był ogromny, wręcz trudno było go nazwać domem. Bardziej przypominał pałac. Zresztą nic dziwnego, należał w końcu do rodziny Bedunbergów - jednej z najbardziej wypływowych rodzin w mieście. Arnold Bedenberg, jak wyczytałeś z akt, był sędziwym człowiekiem, który zbił majątek na transporcie morskim, a zarobione pieniądze wystarczyły, żeby żyć w tych warunkach, mimo że mgła całkiem zepsuła mu interes. Dodatkowo miał one kontakty i wpływy w radzie miejskiej.
- Tak, słucham - zapytał sługa, otwierając drzwi.
Anv:
- Witam. Nazywam sie Anvarunis Nivellen - kultura wymagała by się przedstawić - Przychodzę tu z polecenia Szwadronu w sprawie ostatniej tragedii jaka spotkała ten dom. Mimo, że wiem jak trudne może być wspominanie tej sytuacji, muszę zadać parę pytań rodzinie ofiary.
Sado:
Wprowadzono cię do środka i zaprowadzono wielkiego, bogato strojonego salonu, gdzie usiadłeś na miękkim, ogromnym fotelu z oparciami. Po chwili przybyli właściciele domu: kobieta w starszym wieku z siwymi włosami i prawdopodobnie jej syn - barczysty mężczyzna z bujnym wąsem.
- Tak, o co chodzi?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej