Tereny Valfden > Dział Wypraw

Gdy mrok ostrzy szpony: ÂŚledztwo

<< < (4/4)

Sado:
- Mmmh, rzadko udzielałam się w sprawach rady, ale, z tego, co pamiętam, ostatnimi sprawami było zaostrzenie walki z przestępczością, odebranie paru sklepów rzemieślnikom, którzy nie nadążyli ze spłatą długów, oraz zabronienie sprowadzania niektórych odmian bagiennego ziela i zawyżenie podatku za jego sprzedaż i wprowadzenie do miasta. To chyba tyle z tych ważniejszych.

Anv:
Na słowa o bagiennym zielu, poruszyłem się nieznacznie. A jednak te wydarzenia wiązały się ze sobą. W aktach Szwadronu była jasna wzmianka o towarze przywiezionym w podejrzanej dostawie. Sam Sado zajął się tą sprawą akurat. Teraz przypomniało mi się kilka faktów opisanych w raporcie. Cały konwój bez mrugnięcia okiem przepuściła straż, prawdopodobnie przekupiona. Na dożynkach także grupa bandziorów podawała się za strażników.
- O, tu trafiła pani w dziesiątkę. Ta informacja była dla mnie bardzo ważna. Przejęliśmy ostatnio podejrzaną przesyłkę bagiennego ziela, która miała dostać się do miasta przy współpracy części straży. Czy jest coś jeszcze, o czym mogłaby mi pani powiedzieć? Proszę sobie przypomnieć. W innym wypadku muszę ruszać dalej.

Sado:
- Naprawdę nie wiem, proszę pana. Trudno mi o tym mówić. Jestem szczęśliwa, że mogłam pomóc.

Anv:
- W takim razie dziękuję niezmiernie za pomoc. Tymczasem ja muszę już lecieć. - stwierdziłem i pożegnałem się, panią domu całując w rękę. Gdy podszedł lokaj, by mnie odprowadzić, stwierdziłem że znam drogę, bo i pamiętam jak mnie prowadził. Aczkolwiek towarzyszył mi do samych drzwi. Gdy wyszedłem, ponownie wyjąłem swoja notatkę i przejrzałem listę. To może ci, co to im dzieciaka porwano. Odczytałem adres i ruszyłem uliczkami miasta. W końcu dotarłem. Stanąłem przed drzwiami i zapukałem.

Sado:
Przed wyjściem z rezydencji zaczepił cię jeszcze syn właścicielki.
- Wie pan, nie chciałem tak przy matce. Przed śmiercią ojca zauważyłem, że parę dni z rzędu wychodził na parę godzin. Spotykał się z kimś, ale nie wnikałem, z kim. Myślałem, że to kochanka, ale w wieku ojca... cóż. Raz widziałem go w karczmie z jakimś wąsaczem. W każdym razie to wszystko. ÂŻyczę powodzenia w śledztwie.

Otworzono ci drzwi i wpuszczono do środka. W domu czekał na ciebie mężczyzna w średnim wieku. Miał podkrążone oczy i ściągniętą skórę na twarzy.
- Czego? - warknął.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej