Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gdy mrok ostrzy szpony: pierwszy krok
Eric:
- Kurwa - wymamrotał przewalając oczami. - Jakby to był pierwszy raz - uśmiechnął się krzywo i powlókł ranionego dracona dalej, wzdłuż kilku dłuższych ulic, aż w końcu dotarł do pokaźnego budynku, który to zajmowała Gildia Magów. Zatrzymał się przed bramą.
- No cóż. Dalej mnie nie wpuszczą. Dasz sobie radę? - zapytał obojętnie.
Anv:
Wciąż podążałem za oddziałem strażników. Wydawali się coraz bardziej podejrzani. W pewnym momencie zeskoczyłem na ziemię. Teraz szedłem uliczkami, pomiędzy budynkami. Tam gdzie było to konieczne, ponownie wspinałem się na nie. Tak by nie zgubić obiektu z oczu. Gdy tylko zbliżaliśmy się do bram miasta, spojrzałem na Aragorna. Leciał stosunkowo cicho, wyłapał moje spojrzenie i widocznie zrozumiał co ma robić.
Sado:
Wątek 2:
Strażnicy wyszli z miasta przez bramę i szli dalej drogą.
Hagmar:
Leciałem dalej za strażnikami.
Anv:
Teraz ja przyspieszyłem kroku. Po chwili zamieniło się to w bardzo szybki bieg. W pewnym momencie wybiłem się mocno z nóg po czym siłą woli zacząłem unosić swoje ciało wyżej. Aragorn zniżył lotu, aby wyrównać się ze mną. Szybko wymieniliśmy kilka słów.
- Siedziba straży nie znajduje się poza miastem. To nie strażnicy. - rzuciłem po czym przyspieszyłem i dogoniłem strażników. Gdy znalazłem się nad nimi, zacząłem powoli opadać. Ostatecznie wylądowałem tuż przed nimi. Szpon emanował już piękną, jasną energią. Stałem jakieś dziesięć metrów od "strażników", co dawało mi pewną dozę bezpieczeństwa.
- Stać kurwa! Nie jesteście strażą miejską. A teraz wytłumaczycie mi tu co odwalacie, bo chyba nie chcecie bym to ja musiał użyć siły? - powiedziałem całkiem spokojnie, wyraźnie spoglądając na lewe ramię, pomiędzy palcami którego już przeskakiwały małe pioruny.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej