Tereny Valfden > Dział Wypraw

Gdy mrok ostrzy szpony: pierwszy krok

<< < (16/22) > >>

Eric:
- Ja mu pomogę, generale - zaoferował się i uśmiechnął paskudnie. Chwycił prawe ramię Zelerisa i przerzucił je sobie przez plecy, tak, że na barku podtrzymywał znaczną część ciężaru dracona. Strużki jego krwi spłynęły Diomedesowi po kubraku i zrosiły jego spocone plecy. Niemalże zadrżał, choć było to całkiem przyjemne. Sapnął ciężko i ruszył z draconem w stronę gildii.

Sado:
- Niech i tak będzie. Ja wracam na dożynki, muszę dokończyć kolejkę.

Koza123:
Konrad wcale nie przejął się słowami o Krukach. Diomedesa poznał jako złośliwego człowieka, który ma dość prześmiewcze podejście do bardzo wielu spraw.
-Powiedział, co wiedział. Jeszcze niedawno sam byłeś jednym z nas...-pomyślał. Kruki nie były takie, jak Ci zabójcy. Przecież łowców nikt nie faszerował żadnymi prochami.
-Czy mogę się jeszcze na coś przydać? Nie będę do końca szczęśliwy, jeśli nie poznam finału tej sprawy. Mam chęci i miecz w gotowości. Co mógłbym zrobić?-spytał Sada.

Sado:
- Miło, że chcesz pomóc, Konradzie, ale obawiam się, że to już sprawa dla Szwadronu i straży miejskiej. Teraz możesz wrócić na dożynki i bawić się świetnie do końca. Miło było cię poznać.

Dragosani:
- Ja pierdole - powiedział dracon, gdy Diomedes zaczął wlec go ulicami miasta. Uśmiechnął się ponuro. - Wiesz, że nie wybaczę ci tej pomocy? - zapytał śmiertelnie poważnym tonem. - Ale mimo to, dzięki. Teraz obaj wyglądamy jak wspierające się o siebie pijaki, nie tylko ja - rzucił jeszcze i zaśmiał się cicho.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej