Tereny Valfden > Dział Wypraw

Gdy mrok ostrzy szpony: pierwszy krok

<< < (11/22) > >>

Sado:
- Głupie fytanie, Konładzie - powiedział Sado, po czym wyszczerzył zęby. Z rany na policzku wypłynęła struga krwi. Białowłosy wyciągnął miecz z pochwy, wybałuszył oczy i dodał całkiem płynnie: - Wyżynamy!
Zakapturzone postacie zaczęły schodzić na dół, wykazując przy tym wspaniałe zdolności akrobacyjne, chociaż nie tak wyśmienite jak uciekiniera, który już znajdował się na samym szczycie, po czym zniknął po drugiej stronie. Nieznajomi byli już prawie na samym dole.

Wątek 3:

Nie znaleźliście nic ciekawego w pobliżu.

Dragosani:
- Co ty nie powiesz? - zapytał Zeleris, warcząc przyjacielsko. Bardzo nie podobało mu się to, ze to akurat Diomedes mu pomaga. Będzie musiał być mu wdzięczny! Mag prychnął na taka myśl. Spróbował wstać. - Dobra, chędożę to. Spełniłem swój obywatelski obowiązek i wspomogłem służby. Tyle wystarczy. - był najwyraźniej nie do końca zadowolony faktem, iż został pochlastany. Znowu! - Kurw... motyla noga - zaklął siarczyście, gdy niezbyt mile wyglądający ludzie zaczęli schodzić z dachów. Dracon podniósł różdżkę, którą o dziwo wciąż trzymał w dłoni.
- Dium, to chyba jest odpowiednia pora, abym przestał być na ciebie wściekły za porzucenie moich nauk... - stwierdził do młodzieńca. 

Xvier aep Deler:
Kurwa, żadnych śladów, żadnej krwi, nic. Już z  trudem tłumiłem chęć mordowania.
- Kolego może ty masz jakiś pomysł? - Zawołałem do czerwonoskórego towarzysza.

Eric:
- Tak, chyba masz rację - powiedział i odruchowo sięgnął po rękojeść miecza. - A co do twojej pomocy dla służb, to ci panowie pewnie chętnie cię wysłuchają - posłał draconowi złośliwy uśmieszek. Warga lekko mu zadrżała. Przeciwnicy byli dobrze wyszkoleni, a wśród towarzyszy to on był najlepiej wyszkolony w bezpośredniej walce. Mogło to wyglądać nieciekawie. Z licznymi obawami wyszedł przed postacie w długich płaszczach. Głośno wypuścił powietrze przez dziurki nosa i stanął w lekkim rozkroku. Mocno chwycił rękojeść, sam miecz zaś trzymał tuż przed swoją klatką piersiową. Klinga połyskiwała w księżycu.

Sado:
//Noc mamy, Diumek, noc. Jutro będzie kontynuacja 1. wątku.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej