Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gdy mrok ostrzy szpony: pierwszy krok
Eric:
Diomedes zaś podbiegł do przestępcy na bezpieczną odległość, wyciągnął różdżkę zza pasa i wycelował prosto w jego sylwetkę. Upewniając się, że nie musi się martwić o swoje zdrowie, zaczął powoli się zbliżać, ciągle groźnie mierząc prosto w tors skrytobójcy.
Koza123:
Konrad spojrzał na uciekiniera. Widział w nim kogoś więcej niż mordercę. Widziałw nim skrytobójcę, wyspecjalizowanego w swoim fachu i doskonale znającego się na swej robocie. Dobył miecza i powoli kroczył tuż za Diomedesem.
Sado:
Plan Zelerisa był dobry, ale nie spodziewał się on jednego - że ktoś był już na dachu. Dracon nawet nie zauważył, jak ktoś za nim wykonał zamach i uderzył go mieczem w plecy. Ostrze rozdarło część szaty, przebiło błonę lewego skrzydła i zadało brzydką ranę na plecach. Zeleris zakołysał się do przodu, lecz nim zdążył cokolwiek zrobić, dostał kopniaka, który posłał go w dół.
Sytuacja: Spadasz w dół, pod tobą znajdują się powywieszane ubrania i prześcieradła, które możesz skorzystać do spowolnienia upadku.
Uciekinier miałby teraz prawdopodobnie świetna szansę, żeby zabić Zelerisa pojedynczym strzałem, ale wybrał inne rozwiązanie. Rozpędził się, wskoczył na ścianę i złapał się za wystający pręt. Powoli zaczął się wspinać, używając wyrw w murze, metalowych prętów i wywieszonych ubrań. Jego zdolności akrobatyczne były wręcz nieprawdopodobne, zachowywał się jak cyrkowiec.
Z ciemnych zaułków, na dachach i balkonach budynków nagle zatrzepotały szaty. Zaczęły pojawiać się postacie w płaszczach.
Anv:
Złość we mnie narastała z każdym kolejnym zdaniem, wypowiedzianym przez kapitana. Miała nawet swoje uwidocznienie na zewnątrz w postaci lekkiej poświaty wokół demonicznego ramienia. Fakt, że ramię reagowało wraz ze mną potrafił czasem przeszkadzać. To coś jak erekcja, której nie masz jak ukryć. Ja jednak starałem się nie zwracać na to uwagi, a i rozmówcę od tego odwodzić. Starałem się być spokojny i opanowany.
- Aż tak wam przeszkadza, że chcemy wam pomóc i współpracować? Kilka dodatkowych rąk i ostrzy, w dodatku tak wyszkolonych to chyba raczej dobra oferta. Poza tym, reszta Szwadronu już współpracuje ze strażą w innych częściach miasta. Nie mieli z tym problemu.
Sado:
- Ale my mamy. Nie jesteśmy jak reszta tych półgłówków ze straży. A teraz z drogi, sierżancie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej