Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gdy mrok ostrzy szpony: pierwszy krok
Dragosani:
Flamel wpadł na ubrania, prześcieradła, bieliznę i diabli wiedzą co jeszcze. Znając życie zapewne pieluchy. Lecąc rozpostarł szeroko ręce, aby złapać sznurki, na których to wszystko wisiało. To złagodziło nieco upadek, który i tak był bolesny. Dracon miał nadzieję że nic nie złamał. Wszystkie ubrania, oczywiście, zachlapał krwią, co wkurzy kolejną panią domu. Zeleris nie miał dziś szczęścia. - Kurwa - warknął przez zaciśnięte zęby, co dość dobrze podsumowywało wydarzenia. Poprzysiągł w duchu, że od dzisiaj skończy z głupimi i bohaterskimi czynami. Bardzo źle służą jego zdrowiu. Czuł na plecach ból. Ostry i nasilający się przy poruszaniu. Powodem musiała być paskudna rana. Do tego jedno skrzydło było dziwne luźne. Potrzebował magii leczniczej. Albo mikstury. Rozumiejąc, że jest zbyt osłabiony zrezygnował z kolejnych ataków magią.
Anv:
- Hmm. Nie. Nie podlegam ci bezpośrednio. Jesteś jakimś kapitanem straży z przerostem ambicji. Uważasz, że nie jesteś jak reszta straży? Na jakiej podstawie? Ja należę do wydzielonego, elitarnego oddziału armii królewskiej, a moim zwierzchnikiem jest ten "śmieszny generałek" i to jego rozkazów będę słuchał. - odparłem mierząc mężczyznę wzrokiem.
Mogul:
Mogul czując, że jest obserwowany rozejrzał się po ulicy. Miał cały czas broń w gotowości.
-Dawno znaleźliście go? A drugie ciało w podobnym czasie? Jeśli tak, to możliwe, że zabójca pierwszego nie pracuje sam. A to znaczy, że ten inny może tu dalej być.
Hagmar:
I ja kapitanie. Zaakcentował słowo "kapitanie" by brzmiało inaczej. Popatrzył porozumiewawczo na Anva, i od tak oparł rękę na rękojeści miecza.
Sado:
Wątek 2:
- Super. Cieszę się. Skoro nie macie żadnego rozkazu, to gówno mnie obchodzicie. Chłopaki, zabieramy ciało - krzyknął, machajac głową do reszty strażników.
Wątek 3:
- Tego znaleźliśmy godzinę temu, tamtego jakieś 45 minut. Niemożliwe, żeby w tak krótkim czasie tyle przejść. No chyba że wie pan... te kuglerskie sztuczki, magie i te sprawy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej