Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gdy mrok ostrzy szpony: pierwszy krok
Eric:
- Ty byłeś celem, Sado? - zapytał zasapany, nie mogąc oprzeć się wrażeniu, że to dość dziwne.
- Stare znajomości? - wysapał, nie zwalniając kroku.
Mogul:
Ork przyjął rozkaz. Przykucnął przy ciele tak, że pleców nie miał odkrytych a i przód zasłonił bronią. Rozejrzał się. Pomyślał Co tu kurwa się dzieje? Ja pirdole. Zauważył kolejną grupkę. Miał złe przeczucia. Wykonał rozkaz Anva.
Koza123:
Konrad dogonił Sada. Rozglądał się wokół, zabójca mógł teraz uderzyć na niego. Rękę cały czas trzymał blisko pasa, aby w razie konieczności szybko dobyć miecza.
-Czy ktoś rozumie, o co tu w ogóle chodzi?-zapytał.
// W Marancie jestem Konrad. Mam nawet w podpisie. ;)
Sado:
Anv:
- Kapitan Leonard Janas, dowódca straży nocnej Efehidon. Dostaliśmy wezwanie. Co tu macie, żołnierzu?
Mogul, początek wątku 3:
- Panie, to jak będzie? Potrzebujemy szybko kogoś, kto obaczy tamte zwłoki!
Wątek 1:
- Fenerale Fado, kapfalu - poprawił chłopaka zirytowany Sado. - Nie wiem, fo tu fe deje, fobaczymy, jak włapiemy fkułwyfyna.
Eric:
- Generale - poprawił się, ciągle biegnąc w zabójczo szybkim tempie. - Kurwa, że też akurat w dożynki - zaklął pod nosem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej