Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zdmuchując kurz
Anette Du'Monteau:
Dwa uzbrojone gremliny odskoczyły na bok i próbowały cię dosięgnąć swą bronią z daleka. Jedna z paskud na plecach zleciała, a druga, ta wbita zębami, utrzymała się wyjątkowo dobrze.
Istedd:
Ból mocniej odzywał mu się w ramieniu, toteż postawił sobie jako priorytet zrzucić tego, który wgryzł mu się w ramie. Albo lepiej, ubić pokrakę. Upuścił pochodnie, dalej mieczem starając się odrzucić od siebie gremliny. Wolną ręką chwycił kanalię na plecach za łeb i okładał go pięścią. Szarpnął go porządnie za pysk i pociągnął, byleby zrzucić z ramienia. Obserwował też poczynania tych, którzy dzierżyli broń próbując unikać ich ciosów, samotrzeć również zadając cięcia.
Anette Du'Monteau:
Gremlin z pleców padł nieprzytomny na ziemie. Jednego z trzech wciąż atakujących udało ci się zranić. Jego ramię nieco krwawiło. Dwaj pozostali zaczęli podchodzić, okładać cię dechą i odskakiwać znów w kąt.
Istedd:
Zaklął znowu, gdyż zabawa przestała się mu podobać. Właściwie od początku nie była to zabawa, a ból na ubitym polu. Ból sińców i obtłuczeń, które zyskał przez nacierające stwory. Tego, który nieprzytomny padł kopnął z rozmachem i siłą. Nie chciał się przypadkiem o niego potknąć. Znów począł wymierzać cięcia i pchnięcie we wrogów, którzy dopiero co odskakiwali. Ciął po bokach, pchał zaś w klatkę piersiową przeciwnika, również szybko zwiększając dystans po ataku. Starał się to czynić chaotycznie, by nie mogły przewidzieć kolejnego jego ciosu.
Anette Du'Monteau:
Trafiając paskudnie jednego z gremlinów pozbawiłeś go życia. Zostały już tylko dwa. Jeden wycofał się sięgając po swoją procę, a drugi stosował tą samą taktykę co do tej pory. Pierwszy pocisk właśnie wystrzelił, lecz tylko trafił w nogę. Poza krótkotrwałym bólem nie zaszkodził ci.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej