Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na pohybel - Krzywdy mścić krwawo
Adaś:
-A nie kurwa mówiłem?- Wydarłem się głośno.ÂŚciągnąłem łuk z pleców i czekałem aż salwa przejdzie. Gdy tylko przeszła naciągnąłem strzałę na cięciwę i przykucnąłem w oknie celując. Widziałem jednego z maurenów najbliżej karczmy. Siedział w siodle i słał strzałę za strzałą w kierunku karczmy. Błyskawicznie się wychyliłem. Celowałem w całkowitym skupieniu, nie minęło sześć uderzeń serca a strzała pomknęła już w jego kierunku. Trafiła w lewy bark przebijając mu płuco, co z powodowało jego upadek oraz uduszenie się we własnej krwi. Po tym strzale z którego nie bylem zadowolony bo celowałem w szyje, padłem na podłogę aby przeczekać kolejną salwę.
1/40
Koza123:
Konrad bez wachania dobył ostrza. Teraz był już silniejszy, niż podczas wyprawy do Ankorvaat. W końcu niedawno odbył szkolenie. Teraz nadszedł ten czas, gdy młodzieniec mógł przetestować swe nowonabyte umiejętności. Z początku zgodnie z poleceniem chłopa padł na ziemie, aby uniknąć wrogich strzał, jednakże teraz wiedział już, że musi przejść do kontrataku. W pozycji klęczącej zbliżył się do okna. Gdyby próbował dokonać tego samego w pozycji wyprostowanej, niechybnie by zginął. Wziął głęboki oddech, po czym wyskoczył przez wybite okno (to chyba nie wymaga akrobatyki). Po wykonaniu tej czynności znalazł się metr od jednego ze zbójów. Młodzieniec miał szczęście, wróg nie zdążył jeszcze na powrót napiąć cięciwy. Młody łowca zamachnął się. Jego ostrze z potężną siłą opadło na zdezprientowanego Maurena i rozcinając jego lekki pancerz zadało głęboką ranę klatki piersiowej (poteżny cios). Oponent padł na ziemię i nie zanosiło się, aby miał rychło się z niej podźwignąć. Artin nie czekał dłużej. Rozejrzał się w poszukiwaniu kolejnej ofiary. Wtem zauważył, że jeden ze zbójców podnosi swą klingę na bezbronnego chłopa.
-Mordować bezbronnych Ci się zachciało, bandyto?-pomyślał wściekły młodzieniec. czym prędzej ruszył w kierunku rozbójnika, odpychając po drodzę kilku innych nieprzyjaciół. W chwili gdy już ostrze bezmyślnego mordercy miało zakończyć żywot bezbronnego wieśniaka, niespodziewanie, zamiast głowy chłopa, na ziemię upadła dłoń napastnika, wraz z jego bronią. Młody łowca nie czekał na reakcję przeciwnika, bez wachania przebił go od tyłu ostrzem, które przeszyło głupiego barbarzyńcę na wylot.
-Uciekaj!-krzyknął do mężczyzny, którego przed chwilą uratował, po czym na powrót rzucił się w wir walki.
3/40
Hagmar:
Aragorn podczołgał się pod drzwi by je zamknąć. Zajebiście, jak w czasie oblężenia Karmun! Tylko że wtedy nas było ze stu a ich cztery razy tyle! IGOI! Wystrzelił z z różdżki przez rozbite okno, kula ognia trafiła maurena w bok, spadł z konia ale żył... Co za gówno... Mogul, sprawdźcie piwnice, mogli tam wejść!
//Konrad: Poczułeś nagle ból w prawej nodze i łopatce. Upadłeś, z uda sterczała Ci strzała która przeszła na wylot. Tak samo było z łopatką. Tak się kończą zabawy w Rambo.
Koza123:
// ÂŚwietnie. Dobrze, że mam ze sobą miksturę.
// Dopisałem statystyki w moim 1 poście.
Mogul:
Wszystko działa się momentalnie. W pewnym momencie strzała przeszyła powietrze i... trafiła w dzika. W Mogulu zabuzowało. Wkurzył się nie na żarty. Chciał już wyjść przed karczme, ale ocuciły go słowa Aragorna.
- Dobra. Prychnął do niego i skierował się w stronę piwnicy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej