Tereny Valfden > Dział Wypraw

Na pohybel - Krzywdy mścić krwawo

<< < (24/27) > >>

Koza123:
Konrad odetchnął z ulgą, kiedy medyk opatrzył jego rany. Spróbował wstać. Noga nadal go bolała, jednakże nie tkwiła już w niej strzała. Kuśtykając przeszedł się po karczmie. Było coś, co bardzo go martwiło. Chciał czym prędzej porozmawiać o tym z Aragornem. Niestety, aktualnie nie było takiej opcji. Młodzieniec zastanawiał się, co też się właściwie stało i kim jest kobieta, z którą właśnie rozmawia dracon. Widząc reakcję Adamusa i Aragorna na jej widok mógł tylko przypuszczać, że nie jest ona kimś specjalnie pozytywnie do nich nastawionym. Dobył miecza i machnął nim kilka razy, coby sprawdzić czy nadal jest zdolny do walki. Z pracą rąk nie było problemu. Młodemu łowcy doskwierał jedynie ból nogi. Następnie Artin usiadł na jednym z krzeseł.

// Tracę moją miksturę, czy nie?

Hagmar:
Renfri pomogła draconowi pozbyć się kolczugi, on zaś skończył rozpinać jej pancerz. Zabrał się za gorset, a szło mu to dość niezgrabnie, robił to jedną ręką, drugą robił dziewczynie... inne miłe rzeczy... W końcu rozpiął gorset i... (Dalsza część postu jest niecenzuralna xD)

//Tracisz, możesz podsłuchać "rozmowę" ;p

Mogul:
-No, rób co chcesz, trzeba sprawdzić czy dzik ocalał

Koza123:
Konrad pomyślał, że dobrze byłoby teraz wypić miksturę uzdrawiającą, którą ze sobą zabrał. Tak też zrobił. Płyn ten nie była smaczny, ale mógł pomóc młodzieńcowi. Pomyślał, że prawdopodobnie już niedługo wrócą mu siły do walki. Nadal kulejąc wyszedł na zewnątrz. Zastał tam Adamusa, Mogula i ich więźnia.
-Tak w ogóle, co Ci winien ten śmieć?-zapytał swego przyjaciela zaciekawiony młodzieniec.

Adaś:
Jeśli chcesz idź ja się nim zajmę. A ty Konradzie wiedz że nie chce mi się drugi raz tego powtarzać dzisiaj. Kiedyś ci opowiem. A teraz do roboty.
Wziąłem brutalnie dźwignąłem "Lorda" i bijąc go zaprowadziłem do jego rezydencji. Gdy tylko znalazłem się na balkonie, przerzuciłem przez balustradę znalezioną po drodze line. Ba`al miał już wielkie oczy, widać że bał się.
Założyłem mu na szyję pętle i kazałem wejść na barierkę. Gdy już stał z mieczem w dłoni zacząłem krzyczeć aby zgromadzić ludzi a w momencie przybyli na moje zawołanie które brzmiało tak:
Mieszkańcy Ke`fir wyjdźcie na ulice. Podziwiajcie zgon tego kurwy syna, tyrana pierdolonego.
Gdy już trochę ludzi się zebrało stanąłem wprost za Ba`alem, zamachnąłem się mieczem i podciąłem mu oba kolana. Krew się puściła z ran a on spadł i zawisł. Zostawisz ciało, pełni usatysfakcjonowany wróciłem do karczmy. Gdy tylko wszedłem zabrałem się do resztek dzika i spytałem towarzyszy:
Gdzie ta czarna menda?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej