Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zgubiony trop

<< < (8/13) > >>

Anette Du'Monteau:
-Blisko, chodziło o szkło. Dla pewności zadam ci ostatnie pytanie. Gotowy?
-Takie duże, że zajmuje cały świat;
takie małe, że wniknie w najmniejszą szczelinkę.

Istedd:
- No. Szkło, zwierciadło. Byłem blisko. - wyszczerzył się dumnie. Kolejna z zagadek znowu przyprawiła go prawie o ból głowy. Mruknął coś pod nosem niezbyt rozweselony. Wiele na myśl przychodziło mu rzeczy wielkich jak świat, a małych zarazem.
- To powietrze. Tak. Powietrze. - powiedział w końcu, po najdłuższym namyśle.

Anette Du'Monteau:
-Zgadza się. Twoja nagroda. - odparł stary druid rzucając ci jabłko. -No i oczywiście możesz przejść przez moje ziemie. W momencie, gdy pustelnik poinformował cię o udanej odpowiedzi oraz pogratulował, szuwarek zamierzał zrobić to samo. Mokry stwór podszedł do Ciebie, przycisnął mocno do siebie i uniósł do góry jak mała zabawkę. Po krótkiej wymianie uścisków postawił cię na ziemi. Z jego ust wydobył się dziwny bełkot.
-Ach, Wirek mówi, że możesz tu przychodzić kiedy chcesz. Nie wiem czemu, ale zdaje się, że cię polubił. Szuwarek pokiwał głową jakby na potwierdzenie słów, po czym poklepał cię ręką w łepetynę.

Istedd:
Istedd chwycił zgrabnie rzucone jabłko. Na twarz jego wstąpił dziwny kaprys zamyślenia. Co oni wszyscy mają z tym żarciem? - pytał sam siebie. Skrył jabłko za pazuchą, kiedy starzec informował go o możliwości przejścia. Jego odległe przez owoc myśli powróciły w mig do wyznaczonego celu odnalezienia celu. Uśmiechnął się i skinął lekko z siodła starcowi. Otworzył szeroko oczy widząc,ze pochodzi do niego stwór. Kiedy uniósł go mężczyzna bezradnie zamacham nogami. Jęknął głośno i przeciągle, kiedy nastąpiła wymiana uścisków. Właściwie jednego. Bolesnego dla żeber i pleców. Stęknął, kiedy z powrotem znalazł się w siodle. Dziękował w duchu swemu wierzchowcowi, że nie uciekł. Gdy dowiedział się, że zaskarbił sobie nowego "przyjaciela" na twarz przywołał bezradny uśmiech.
- Miło... postaram się tu wpadać. Bywajcie! - dodał i ponaglił swego konia. Kiedy ten przekroczył mur Istedd odwrócił się do starca i uśmiechnął przebiegle.
- Kiedy się spotkamy odpowiesz na moją zagadkę:
Pierwsza sylaba ból znaczy czy żałość.
Druga pytanie.
Trzecia doskonałość.

Anette Du'Monteau:
-Nie wiem gdzie twa ojczyzna chłopcze, lecz u mnie dom na pewien czas znajdziesz. Bywaj. - odpowiedział pustelnik. Ty natomiast ruszyłeś dalej. Miałeś już pewność, że podążasz wciąż dobrą trasą. Zostało zatem jechać dróżką u stóp gór. Zapewne nim się obejrzysz będziesz w pobliżu jaskiń.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej