Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zgubiony trop

<< < (6/13) > >>

Anette Du'Monteau:
Przejechałeś dalej traktem trafiając na wcześniej wspomnianą leśną dróżkę. Teraz miała cię czekać podróż przez zagajnika Mirvena. Ludzie lubili odwiedzać to miejsce zwłaszcza latem, ze względu na dużą malowniczość terenu. Było to chyba najbardziej znane miejsce na spędzenie we dwoje letniego popołudnia. Natomiast sam właściciel był nieco szalony i miał humory. Mimo to nie było osoby w okolicy, która choć razu nie odwiedziła by pustelni starego Mirvena.

Istedd:
Nie zwracaj uwagi na Mirvena. Gdy wyjdziesz już z jego terenów, powinieneś odnaleźć udeptaną ścieżkę wzdłuż podnóża gór. Nią kieruj się prosto, aż dojdziesz do kompleksu jaskiń. Powtarzał sobie w głowie, gdy dotarł do malowniczej polanki. Zatrzymał konia i rozejrzał się dokoła. Rzeczywiście, było to pięknie. Zwolnił więc chód swego wierzchowca i powoli swym spojrzeniem omotał teren. Wyobrażał go sobie w całej okazałości - i tym widokiem łechtał swą wyobraźnię. Czas jednak mijał, a on jakoś czuł się, że w duszy nie chcę odwiedzić pustelni dziwnej persony. Po prostu wolał pierw wykonać zadanie i to czym prędzej. Ruszył więc, by znaleźć ścieżkę wzdłuż podnóża gór.

Anette Du'Monteau:

Mogłeś podziwiać tutejszy krajobraz do woli. Drzewa tu rosły w szaleńczym tempie, a kwiecie zajmowało swe należne miejsce na ich koronach. Jak na razie stary Mirven nie raczył się pokazać, a Ty odnalazłeś przejście przez kolejny górski potok. Mostek prowadził na jakąś dalszą trasę, lecz nie byłeś pewny czy to ta.

Istedd:
Istedd podrapał się w głowę dając wszem i wobec znak, iż nie jest pewny dalszej trasy. Zaklął cicho. W pierwszym, dość dziwnym odruchu chciał zapytać swego wierzchowca czy iść tędy, lubo innej drogi poszukać. Koń jednak z pewnością nie odpowiedziałby, a gdyby tak się stało nasz bohater rażony zostałby zawałem serca. Decydując się jednak (choć w głowie nie znajdywał wzmianki o moście i górskim potoku) przekroczył mostek zapatrzony w piękną toń wodną. Udał się dalszą trasą starając się zapamiętać jakieś punktu orientacyjne, by w razie czego wrócić.

Anette Du'Monteau:
Szuwarek
Nim zdążyłeś przejść do końca mostek usłyszałeś z boku szelest i chlupot. Na powierzchnię wypełzła istota złożona z wodnej roślinności. Miała około trzech metrów wysokości, wielkie barki i żółtawe ślepia wpatrujące się w ciebie z pustym wyrazem. To był szuwarek, wysłannik bogini Ventepi, jednak rzadkością było spotkanie tego wynaturzenia. Obrońca natury wysunął w twoją stronę ramię, a właściwie kłębowisko pnączy i gałęzi mające je przypominać. Cofnął je niemal natychmiast, gdy zza jego pleców wyszedł starzec.
-Czego szukasz w zagajniku Mirvena?! - spytał chrapliwym głosem.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej