Tereny Valfden > Dział Wypraw
Jak poprawnie mordę obić
Istedd:
Istedd uśmiechnął się jeszcze bardziej. Teraz przynajmniej w burdelu nie zwrócą na jego krzyki uwagi wiążąc to raczej z rozkoszą, niż bólem. Krew z nosa ciekła tamtemu tak obficie, jak łajał go po plecach przeciwnik i jak intensywnie odciągał go od sztyletu. W końcu obrócił go. I dwa razy jeszcze silnie zdzielił go w pysk. Splunął i przetarł obolałe ręce.
- Teraz się nauczysz, że nie ładnie zachowywać się jak kurwa wobec niewiast. - to rzekłszy uderzył raz jeszcze w pysk swego oponenta.
Hagmar:
W... szafce... są moje... pieniądze... zabieraj i... spierdalaj... Albo czekaj... która banda najemników... cię zatrudnia...
Istedd:
- Milcz, szczochu. - powiedział, kiedy ten zapytał. Zdzielił go po raz ostatni. Mocniej. I tak nie powiedziałby, lub skłamałby. Wszak poznał regulamin organizacji, do której wstąpił. Panował zakaz zdradzania czegokolwiek. Pochwycił sztylet młodzieńca i wyrzucił go przez okno. Tak, dla pewności, że w plecach nie znajdzie mu się nic dobrego, kiedy dobrałby się do pieniędzy w szafie. Tak też uczynił i począł szukać pieniędzy Justyniana mając go dla pewności na oku.
Hagmar:
I znalazłeś mieszek wypchany złotem.
//50szt. złota.
Istedd:
- Bywaj więc, mały skurwysynie. Pamiętam jednak, jeżeli jeszcze raz dopuścisz się zdrady i niewiastę zranisz wrócę i mocniej obiję ci buźkę. Póki co bywaj w spokoju i lizaniu ran, młody bardzie! - pożegnał go i z impetem wyszedł przed drzwi otwierając je kopnięciem. Tak, żeby wyszło epicko. Udał się do karczmy, by tam opowiedzieć o sprawie karczmarzowi. Nie wspomniał jednak, że zabrał minstrelowi mieszek złota.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej