Tereny Valfden > Dział Wypraw
Jak poprawnie mordę obić
Hagmar:
Czego łajzo? Oburknął leżący na wielkim łożu bard. Nie miał broni, koszule i onuce jeno.
Istedd:
- ÂŁajzą Ciebie zwać można, Ty świńskim prąciem w mordę chędożony wartołbie jebany! - odpowiedział mu grzecznie Istedd zamykając za sobą drzwi. Nie chciał tu wielu światków. Wskazał dyskretnie na swój miecz, lecz starał się nie tracić uwagi.
- Dostaniesz teraz za kurewską kulturę, wartołbie. - to wygłosiwszy zacisnął dłonie w pięści i zmniejszył doń dystans szybkim krokiem zamachując się i celując mu w pysk z prawej dłoni. Włożył w to sporo siły. Gdyby przeciwnik mu umknął upadły na łóżko (tak przynajmniej planował).
Hagmar:
Uderzony przeciwnik opadł ciężko na łoże, krwawił z rozwalonego nosa i... beczał, beczał jak baba z miną: "Ale za co?" Czołgał się przez pościel, chciał chwycić leżący na stoliczku sztylet.
Istedd:
- Oż ty skurwysynu! - burknął pod nosem i nie dopuścił, by ten chwycił sztylet. Chwycił go za kark od tyłu i przyciągnął bliżej. Nie chciał wszak wyciągać miecza. Poprawił w plecy dwoma silnymi uderzeniami. Nie bawił się w finezyjny pojedynek ukazujący hart ducha i wytrwałości w treningu. Obkładał do z całej siły, bo tak. W myślach usprawiedliwiał swe czyny, iż karci go za oszustwo niewiasty, za chęć do życia, itp. Nie dawał litości.
Hagmar:
Aa aaa... allle za co kurwaaa... Pomocy! Ludzieee!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej