Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na pohybel skurwysynom-na ratunek Adasiowi.
Nessa:
Elfka zsiadła z karosza i trzymając go za wodzę, zwróciła się do kobiety:
- Wszystko w porządku? - odpowiedziała dość niegrzecznie, bo pytaniem na pytanie. - Skąd jesteś?
Adaś:
Tak już mi lepiej jeszcze raz dziękuje. Jestem Armelin pochodzę ze stolicy. Powiedz mi jak mogę ci się odwdzięczyć?
Nessa:
Elfka uśmiechnęła się pogodnie, starając się ignorować ciało martwego bandyty, które było kawałek za kobietą. Poprawiła popręg, a następnie zlustrowała strój nieznajomej.
- Mnie zwą Nessa - wyciągnęła dłoń. - Wystarczy krótkie "dziękuję". I pozwól mi towarzyszyć sobie aż do stolicy. Tak dla spokoju serca, bym miała pewność, że nic złego już cię nie spotka.
Adaś:
Dobrze.
Przywiązałaś swojego konia na tył wozu i powoli zaczęłyście się wlec ku stolicy. Czas minął wam na mało ważnych rozmowach, to o mieście, to o kieckach, itp. Gdy słońce miało już zachodzić dojeżdżałyście do murów. W tym momencie owa kobieta zatrzymała wóz, wzieła nabrzmiałą sakiewkę do ręki i na siłę ci ją wepchnęła w dłoń. Po czym powiedziała:
To dla ciebie w podzięce. ÂŻegnaj. Nie zastanawiając się długo nad tym zdarzenie, zaprowadziłaś konia do stajni i powoli ruszyłaś do Obieżyświata w poszukiwaniu łowcy.
Nuda zyskuje 100 SZ
Nessa:
Sakiewka od kobiety ciążyła elfce niemiłosiernie. Nie uważała, by zasłużyła na taki podarek. Zapłatę. Postąpiła przecież tak, jak każdy posiadający broń by postąpił w takiej sytuacji. Do karczmy dotarła kilkanaście minut później. Miała nadzieję, że spotka tam Adamusa i jego towarzysza, i że nie narozrabiali oni zbytnio.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej