Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na pohybel skurwysynom-na ratunek Adasiowi.
Adaś:
Stojąc w progu od razu ujrzałaś zbiorowisko w okół jednego stołu. Twoja wrodzona ciekawość pokierowała cię do tego samego stolika. Przebiwszy się przez grupkę mężczyzn ujrzałaś za stołem Adamusa i jakiegoś krasnoluda z którym szedł w zawody w piciu. Postanowiłaś wyciągnąć go za stołu i mocno opierniczyć.
Nessa:
Elfka położyła ręce na biodrach i przyglądała się, jak nieznany jej krasnolud pije swoją kolejkę. Mogła się domyślić, że Adaś nie będzie grzecznie spędzał czasu na rozmowach z innymi i piciu wody, ale nie spodziewała się, że będzie na tyle głupi, by chlać z krasnoludem. Próbowała z tłumu wyłowić twarz gladiatora, lecz bezskutecznie.
Gdy rozbawiony ÂŁowca po raz kolejny unosił trunek do ust, wątła elfia dłoń zacisnęła się na jego nadgarstku.
- Idziemy - syknęła i drugą ręką wyrwała Adamusowi kieliszek. Następnie pociągnęła go od stolika, ignorując gwizdy i złośliwe komentarze mężczyzn, którzy obserwowali pojedynek. Gdy już znaleźli się w drugim końcu karczmy, przystąpiła do ataku:
- Czy ty się dobrze czujesz? Masz tu coś? - teatralnie postukała małą piątką po czole ÂŁowcy. - Mieliśmy szybko wrócić do siedziby, a nie czekać aż zalany wyjdziesz spod stołu. No zgłupiałeś! Z krasnoludem pić! To żeś synem Yarpena, to nic nie znaczy! - kilka osób odwróciło się w ich kierunku, więc elfka ściszyła głos. - Teraz poprosisz karczmarza o misę z wodą i się obmyjesz. Może chluśnięcie zimną wodą w twarz cię otrzeźwi. Nie ma dyskusji. Później wracamy do nas. A, i jeszcze jedno - gdzie jest twój kompan?
Adaś:
Gdy tylko Nessa wyrwała Adamusa z pozycji siedzącej temu od razu zakręciło się w głowie, a był już mocno wstawiony. Po krasnoludzie też to było widać. ÂŁowca szedł za potulny jak baranek za piękną damą. Można wręcz powiedzieć że szedł prostym ale chwiejnym krokiem, ba kołysał się jak łódź na morzu. Gdy tylko usłyszał pierwsze pytania zaczął odpowiadać dziwnie z niekształconym głosem wręcz bełkotem [mówi jak pijak więc tak to czytać]:
-To była sprawa honoru. A ty tu miałaś być dopiero jutro czyż nie?-Zakołysał się lekko po czym kontynuował-A nie proszę o nic żadnego karczmarza. Wracam do domu!-W tym momencie prawie się przewrócił na elfkę, lecz w ostatniej chwili złapał równowagę i zadał pytanie -A może się napijesz jeszcze ze mną?
Nessa:
Od Adamusa śmierdziało alkoholem. Elfka cofnęła się dwa kroki i ledwo powstrzymała od zasłonięcia nosa. Popatrzyła się na mężczyznę jak na wariata, nie ukrywając nawet swojej irytacji.
- Nie, nie napiję się. I nie, nie wracamy do domu - dwa ostatnie słowa zaakcentowała inaczej, by ÂŁowca zrozumiał, że ona siedziby nie uważa za swój dom. - Musisz doprowadzić się do porządku. Jesteś radnym, na bogów! - przeszła kilka kroków, tak by stanąć za ÂŁowcą i pchnęła go lekko, lecz zdecydowanie do przodu. Podniosła rękę i wskazała na schody. - Marsz na górę do swojego pokoju!
Po tych słowach podeszła do karczmarza i poprosiła go o misę z wodą dla Adamusa. Co by nie było - radnego.
Adaś:
Jak jaśni panienka sobie życzy.
Po wybełkotaniu tych słów ruszył prostym ale chwiejnym krokiem na górę, porywając po drodze kufel piwa który sobie stał samotnie na jednym ze stolików. Po chwili zniknął na klatce schodowej.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej