Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na pohybel skurwysynom-na ratunek Adasiowi.
Nessa:
Elfka ledwo powstrzymywała grymas. Pomijając już bolącą głowę od dymu, były jeszcze plecy ranione przez kamień, na którym leżała. Mężczyźni, którzy najprawdopodobniej wynieśli ją z areny, kłócili się zawzięcie. Ich rozmowa ściśle dotyczyła dziewczyny, więc starała się nie uronić ani słowa. Gdy ucichli i jeden z nich udał się do wioski, Nessa zamknęła oczy, zerkając po raz ostatni na swoją broń.
Chwyt i sposób przetransportowania długouchej do lasu był dość brutalny i nieprzyjemny, więc dziewczyna z trudnością powstrzymywała się od otwarcia oczu i wyrwania się wojownikowi z areny. Od ucieczki wzbraniała się również z powodu broni, którą dzierżył mężczyzna. Jej broni. Jej broni, której tknąć nie powinien.
Gdy ponownie Nuda poczuła pod sobą płaskie podłoże, nieznacznie uchyliła powieki. Jej wybawiciel rozglądał się wokoło, a elfi łuk i ostrze leżały między nią, a nieznajomym. Nessa nie chciała ryzykować czekania do powrotu drugiego mężczyzny, więc szybko podniosła się i chwyciła za miecz, wymierzając go w kierunku nieznajomego. Korciło ją, by wybrać łuk, ale przez niewielką odległość między nią, a wojownikiem dalej byłaby bezbronna. Plecy i głowa bolały ją, więc krzywiła się niemiłosiernie, co sprawiło, że mimo delikatnej elfiej twarzyczki, wyglądała dość groźnie.
- Ktoś ty? - krzyknęła, a jej głos brzmiał dość nieprzyjemnie. Dym zrobił swoje.
Adaś:
Zdezorientowany gladiator uskoczył dwa kroki. Był na tyle dobrze wyszkolony że w każdej chwili mógł wybić miecz elfki ale nie chciał wyjść na gbura więc spokojnie udawał bezbronnego. Po minucie ciszy która zapanowała odpowiedział wskazują rękami aby się wstrzymała z atakiem:
Hola dziewko, to ja ci ratuje życie a ty mi mieczem grozisz? Nie ładnie, i to bardzo nie ładnie. A sama wiesz kim jestem w końcu mnie widziałaś. Co nie?
Nessa:
Nessa przyglądała się uważnie mężczyźnie. Mówił rozsądnie, ale nie uspokoił elfki. Wiedziała kim był, ale wiedziała też, że takim gladiatorem niewinna i słodka osóbka się nie staje. Zacisnęła mocniej dłonie na rękojeści.
- Wiem, kim jesteś, ale nie wiem, co zamierzasz ani co się wydarzyło - odparła szybko i dość ostro. Po chwili jednak dodała:
- I dziękuję za ratunek.
Adaś:
Arena zaczęła płonąć i belka cię przytrzasnęła.-Odpowiedział spokojnie rozsiadając się na pniu zwalonego buka po czym kontynuował.Nic nie zamierzam w związku z tobą tu cię tylko przyniosłem żeby poczekać aż się ocucisz, i aż mój towarzysz wróci. Później chcieliśmy ciebie tu zostawić.
Nessa:
Długoucha opuściła miecz i podeszła do przodu, by wziąć swój łuk. Gdy już to zrobiła zerknęła w kierunku, skąd przyszli. ÂŻałowała, że nie ma wody, bo było strasznie gorąco. Sprawdziła swoją broń, kątem oka ciągle, obserwując nieznajomego. Zastanawiała się, jak bardzo szczera może być. Wysiliła się więc i skonstruowała dość ogólne pytanie, choć odpowiedź mogłaby jej bardzo pomóc:
- Nie wiesz przypadkiem, czy niedawno w wiosce nie pojawił się...ktoś szczególny? Zwracający uwagę? - przyglądała się nieznajomemu badawczo, po czym dodała:
- Szukam kogoś, więc wrócę tam i się rozejrzę. Potrzebujecie czegoś? Chciałabym się odwdzięczyć za uratowanie życia.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej