Tereny Valfden > Dział Wypraw

Na pohybel skurwysynom-na ratunek Adasiowi.

<< < (10/20) > >>

Adaś:
Weszłaś do ogromnego magazynu który służył za arenę. Panował tu ogromny zaduch. Ludzi na trybunach było ogrom. Udałaś się po drewnianej kładce na drugi koniec areny, gdzie było wolne miejsce i usiadłaś. Teraz mogłaś spokojnie rozejrzeć się po całym budynku. Pod tobą był trzy metrowy dół o średnicy trzydziestu metrów, w którym odbywały się walki. Siedziałaś w takim miejscu że i z prawej i z lewej widziałaś  kraty z których wychodzili wojownicy. Pod samą ścianą z twojej lewej była podwyższona trybuna na której siedziała najważniejsza osoba w mieście. Czyli nie kto inny jak Ba`al. Machnął ręką i w momencie poderwał się siwy człowiek z trąbą siedzący nie daleko "władcy". Zatrąbił trzy razy,nagle zapanowała cisza, a owy człek przemówił:
-Słuchajcie ludu, zaraz odbędzie się walka dziesięcioro orków przeciw sześciu ludziom. Wśród owych ludzi będzie wasz ulubiony wojownik. Czyli kto?
W tym momencie wszystkie oprychy zaczęły krzyczeć -Gierwazy! Gierwazy! Zaczęły się otwierać kraty z lewej wyszło dziesięć orków.

Ork x10

Broń 1:
Nazwa broni: Zużyty miecz obywatela
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 6
Wytrzymałość: 3
Opis: Wykuty z 55 sztabek mosiądzu o zasięgu 0,9 metra. Jego ostrze jest mocno wyszczerbione, i widać ślady pęknięć.
Wymagania: Walka bronią sieczną [50%]

Broń 2:
Brak

Broń 3:
Bak

Broń 4:
Brak

Nazwa odzienia:
Nazwa odzienia: Kubrak wędrowca
Rodzaj: brak
Typ: strój
Wytrzymałość: 1
Opis: Uszyty z 100 kawałków lnianego płótna.
Wymagania: brak

Statystyki postaci

Specjalizacje:

Umiejętności nabywane:
*Walka bronią sieczną [100%]
*Używanie zbrój miękkich

Ork
Kamienna skóra
Mięśniak

A z prawej sześcioro ludzi. Jeden człowiek wydał ci się znajomy, lecz liczne blizny na jego ciele oraz szrama na twarzy nie pomagały ci z tej odległości przypomnieć sobie kto to jest.  Choć usilnie próbowałaś.
 
Człowiek x5*

Broń 1:
Nazwa broni: Zużyty miecz obywatela
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 6
Wytrzymałość: 3
Opis: Wykuty z 55 sztabek mosiądzu o zasięgu 0,9 metra. Jego ostrze jest mocno wyszczerbione, i widać ślady pęknięć.
Wymagania: Walka bronią sieczną [50%]

Broń 2:
Nazwa: Drewniana tarcza gladiatora.
Rodzaj: ÂŚrednia tarcza
Typ: Jednoręczna
Wytrzymałość: 7
Opis: Jest stara zużyta w wielu bojach tarcza z drzewa dębu. Na jej płycie są liczne pęknięcia oraz rysy po ciosach.
Wymagania: Walka tarczą [50%]

Broń 3:
Bak

Broń 4:
Brak

Nazwa odzienia:
Nazwa odzienia: Kubrak wędrowca
Rodzaj: brak
Typ: strój
Wytrzymałość: 1
Opis: Uszyty z 100 kawałków lnianego płótna.
Wymagania: brak

Statystyki postaci

Specjalizacje:

Umiejętności nabywane:
*Walka bronią sieczną [100%]
*Walka tarczą [50%]
*Używanie zbrój miękkich

Umiejętności rasowe:
*Potencjał magiczny
*Potencjał chemiczny
*Ciało z gliny
*Ulubieniec bogów
*Bystry umysł

Dużo czasu do namysłu nie miałaś gdyż walka się rozpoczęła. Ludzie zbili się w kupkę zaczęli tworzyć formację obronną zwaną "ściana". Czekali na atak orków, a długo czekać nie musieli. Już w pierwszym natarciu orków zginęło trzech ludzi i dwa orki. Gdy pierwsze ciała leżały już nie ruchomo ludzie poczęli wykonywać kontratak. Zbili swymi ciosami zielonoskórych poza połowę areny. Pozostawiając za sobą kolejne dwa trupy tym razem tylko orków. Kolejne ciosu i znów padły trupy. teraz pozostało pięć orków przeciw dwójce ludzi. Z oddali widać było że człowiek zwany Gierwazym łatwo skóry nie sprzeda. Zostawił towarzysza niedoli i biegiem ruszył przeciw pierwszemu orkowi. Sparował tarcza ciężki atak orka po czym wyprowadził kontratak wbijając swój miecz w pierś przeciwnika. W tym czasie człowiek zwany Zdzichem zabił kolejnego orka. Gierwazy pędził dalej jakby w obłędzie, ale natknął się na mocnego przeciwnika. Walka ta dość spektakularna została w pamięci widzów. Dwóch wojowników, różnych ras walczyło teraz o dalsze nędzne życie, oboje parowali swoje ciosy i wyprowadzali kolejne. Robili różne piruety, manewry aby pozbyć się przeciwnika. W końcu te walkę przerwał cios człowieka w obojczyk potężnej postaci orka. Upadł on na kolana a później skonał i się przewrócił. (Zdzich zabija przed ostatniego). Został ostatni przeciwnik, na twarzy Gierwazego malowało się zmęczenie, odrzucił on tarcze na bok i czekał. Ork zaczął powoli kroczyć ku niemu, człowiek postanowił zakończyć to spektakularnie, zaczął biec, półtora metra przed orkiem wybił się i lecąc tuż obok zielonoskórego wbił mu miecz w ciało z góry przez obojczyk.  Wylądowął na ziemi zrobił fikołka i odwrócił się.  Ork właśnie upadł, obaj ludzie zbliżyli się do siebie i chwycili się prawymi rękami na przedramieniu, po czym wydali okrzyk. Przez krzyki widowni nie wiedziałaś co konkretnie krzyknęli, ale po krzyku zaczęli chodzić w okół areny i machać rękami.
* Patrząc na te staty Icku pamiętaj że moje są trochę inne tyle że w uzbrojeniu moim w tym momencie znajdywała się tarcza.

Nessa:
   Elfka obserwowała wydarzenia z niemałym szokiem. Przerażało ją, jak ludzie lubowali się w cierpieniu. Jaką przyjemność sprawiało im patrzenie na walkę. Walkę, z której miał wyjść tylko jeden zwycięzca, a sama arena spłynąć w krwi. Wzdrygnęła się i próbowała odrzucić od siebie obrzydzenie do rasy ludzkiej. Pobyt na Valfden nauczył ją, że generalizacja jest bardzo, ale to bardzo brzydką rzeczą.
   Nessa zerknęła na trybunę, gdzie siedział najprawdopodobniej najznamienitszy człowiek w wiosce lub jakiś ważny gość. Nie miała pojęcia, kim był, ale podejrzewała, że jeśli przyjedzie jej się zmierzyć z Renfri, to i jego spotka. Pasował jej do osobnika, który mógłby współpracować z taką istotą jak jej Cel. Taak, "Cel" to ładne określenie. Takie obojętne i pozbawione jakichkolwiek więzi czy uczuć, których elfka będzie musiała się wyzbyć. Jest przecież ÂŁowczynią. Uroczą i z ogromnymi skrupułami, ale ÂŁowczynią.
   Po zabiciu ostatniego orka Nessa pragnęła dokładniej przyjrzeć się jego przeciwnikowi. Niejaki Gierwazy zdawał się jej być znajomy, choć nie miała pojęcia skąd. Wiedziała, że przed zdobyciem ran wyglądał inaczej, ale to jego ruchy i sposób walki przykuwały uwagę długouchej, a nie aparycja.
   Zachowanie ludzi na arenie było coraz dziwniejsze, ale bez słowa czy gestu obserwowała sytuację. Nie była pewna, czy nie powinna postępować jak oni, ale zrezygnowała z tego.

Adaś:
Siedziałaś spokojnie przyglądając się owej postaci Gierwazego. Nagle kątem oka ujrzałaś jak nie jaki Ba`al wstaje zbliża się do barierki i zaczyna głosić:
-No Gierwazy nieźle żeście się ze Zdzichem spisali. Teraz czeka was nagroda, a będzie nią......
W tym momencie rozległ się głośny krzyk -Ogień!! Pali się!. Powstało wielkie zamieszanie ludzie zaczęli biec w kierunku wyjścia. Poderwałaś się z ławy i ruszyłaś za tłumem. Niestety w tym momencie już z ogarniętego płomieniami sufitu spadła płonąca belka która cię przytrzasnęła i straciłaś przytomność. Obaj gladiatorzy dzięki swojej pomocy wyszli na trybuny. Ujrzeli jak padasz na ziemię. Nie czekając długo przybiegli do ciebie i jeden podniósł nad węgloną belkę a drugi ciebie samą. Wywlekli ciebie po za teren areny nad niewielki potoczek w pobliżu miasta.

Nessa:
   Nessa nie miała pojęcia, co się dzieje. Nie lubiła tego stanu. Popatrzyła w kierunku, z którego dobiegał niepokojący krzyk i zamarła. Po chwili jednak ktoś ją szturchnął, otrząsnęła się i ruszyła za tłumem. Niewiele jej to dało. Ogień rozprzestrzeniał się bardzo szybko, a ludzie uciekając krzyczeli i brutalnie przepychali się do wyjścia. Tyle elfka zapamiętała i ogarnęła ją przyjemna błogość.
   Nie miała pojęcia, gdzie jest ani co wydarzyło się przed chwilą. Poczuła świeże powietrze, jednak zrezygnowała z otwierania oczu. Była pewna, że co najmniej dwie osoby są niedaleko. Miała ogromną ochotę sięgnąć po swój łuk, by sprawdzić, co się z nim stało, ale zdrowy rozsądek zwyciężył i leżała dalej nasłuchując.

Adaś:
Leżałaś tak z zamkniętymi oczami, łuk oraz miecz leżały obok, w wygodnym leżeniu przeszkadzał ci kamień, na którym cię ułożyli. Bałaś się poruszyć, aby nie zdradzić swojej przytomności. Słyszałaś jak obaj gladiatorzy się kłócą, jeden głos wydawał ci się znajomy, a przynajmniej przekleństwa padające z ust owej osoby. Ich kłótnia dotyczyła tego czy cię zostawić i uciekać aby odzyskać wolność, czy zaciągnąć cię głębiej w krzaki i poczekać aż oprzytomniejesz. Kłótnia dobrą chwilę trwała, zdążyłaś w między czasie uchylić lekko powieki i się rozejrzeć. Leżałaś na skraju lasu. Z twojej lewej strony płyną płytki potoczek nie szerszy niż jeden metr. Przed tobą stali dwaj niewolnicy, a za nimi zaczynała się skromna polanka, nad którą widać było płonący magazyn [oczywiście za tobą jest las].
Mężczyźni w końcu doszli do porozumienia, nie jaki Gierwazy ruszył do wioski a drugi niewolnik [Zdzich], wziął cię pod rękę a w drugiej chwycił łuk i miecz poczym ruszył głębiej w las. Po chwili znaleźliście się głębiej w lesie. Gladiator powoli cię położył i począł obserwować wszystko w okół.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej