Tereny Valfden > Dział Wypraw

Na pohybel skurwysynom-na ratunek Adasiowi.

<< < (9/20) > >>

Nessa:
Sakiewka: 85-15=70 sztuk złota

   Jeszcze w karczmie Nuda zasięgnęła języka o dokładną trasę do wioski K'efir. Wydawało jej się, że pamięta ją dokładnie, ale wolała teraz się upewnić, niż później błądzić. Z samego rana, po opłaceniu noclegu i jedzenia, poszła przez miasto po konika. Po oporządzeniu zwierzaka ruszyła w drogę. Monotonną i męczącą drogę, gdyż kilka dni w siodle mogło wyczerpać nawet elfkę, która zresztą ostatnimi czasy nie była do tego przyzwyczajona. Coraz więcej czasu spędzała w siedzibie lub mieście, a nawet jeśli musiała gdzieś jechać, to czyniła to bez pośpiechu. Teraz było inaczej. Wprawdzie konik był już mniej skory do galopu, to droga mijała im szybciej.
   Ciepły wiatr burzył elfie włosy, a Słońce świecące w oczy Nessy utrudniało skupienie się na drodze, więc przez długi czas pozwalała się prowadzić zwierzęciu. Mądry karosz nie zboczył z traktu i, gdy zaczynało zmierzchać, dziewuszka miała już pewność, że do K'efiru dotrą przed południem.
   Noc spędziła w lesie, jednak tym razem była ona o wiele przyjemniejsza, gdyż i temperatura była wyższa. Ze świtem ruszyła w dalszą drogę i tak jak sądziła, dotarła w okolice wioski, zanim jeszcze Słońce było najwyżej na niebie. Uznała to za dobry znak, bo przecież według legend, które poznała przed portalem, wtedy wszelkie dobro jest najsilniejsze, a modlitwy zostają wysłuchane.
 

Hagmar:
K'efir otoczony jest drewnianą palisadą, przed wioską rozciąga się spora polana, na zachodzie i południu wieś otacza las[tropikalny, a przynajmniej tak na 90% powinna tam być dżungla] nikt jeszcze Cię nie zobaczył.

Nessa:
    Nessa zsiadła z konika i niby ustawiając się do poprawienia popręgu, zaczęła pozbywać się naszywek ÂŁowców. Nie chciała przecież, by ktokolwiek ją rozpoznał. Zganiła się w myślach, że wzięła się za to tak późno. Schowała naszywki i medalik. Sprawdziła ponownie swój ekwipunek, potrząsnęła sakiewką i skrzywiła się lekko, gdyż była ona coraz lżejsza, więc liczyła, że nie zabawi długo w K'efirze. Następnie pogładziła konia po szyi i usadowiła się w siodle, by kilka minut spędzić kłusując do wioski. Gdy była już przed bramą, ponownie zsiadła z karosza.

Hagmar:
Pilnujący bramy "strażnicy" nie zwrócili na ciebie większej uwagi. Od razu w twe oczy rzuciły się liczne stragany w okół placu. Po lewej od bramy stał spory magazyn z napisem "Arena".  Było tu dużo wojowników, ba od groma. Od wejścia prowadziła ubita droga, pełna ludzi. Była ona długa na jakieś 50 metrów bo później rozdzielała się na dwie a pomiędzy nimi stała karczma.

Nessa:
   Karosza elfka zostawiła w stajni niedaleko bramy. Poprawiła swój łuk i rozejrzała się po wiosce. Całkiem sporej wiosce. Zastanawiała się, gdzie skierować się najpierw i uznała, że arena będzie dobrym wyborem. Do karczmy może zawsze wpaść, a pora dnia była odpowiednia, by odwiedzić niezbyt przyjemne miejsce walk za pieniądze. Sądziła, że tak wcześnie nie będzie tam wielu ludzi i zdoła się czegoś dowiedzieć. Poza tym, gdzie mogłaby być Renfri jak nie w pobliżu pieniędzy o krwi? No teoretycznie wszędzie, ale Nessa wyobrażała sobie swój cel jako okrutną morderczynię, a nie lubującą kwiatki dziewuszkę.
   Udała się do magazynu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej