Tereny Valfden > Dział Wypraw

Na pohybel skurwysynom-na ratunek Adasiowi.

<< < (7/20) > >>

Nessa:
   Noc elfce minęła spokojnie. Mimo sporego zmęczenia nie miała problemów ze snem, choć zazwyczaj takowe ją nawiedzały. Wstała ze świtem, sprawdziła ekwipunek i zeszła na dół do karczmy. Chciała uregulować należności i podziękować za gościnę. Gospodarz już krzątał się i czyścił stoliki.
- Dzień dobry! - idąc do mężczyzny, starała się stąpać jak najgłośniej, by go nie przestraszyć. - Już wyjeżdżam. Ile się należy?

Hagmar:
Dobry, dobry. Piętnaście sztuk złota panienko.

Nessa:
- Proszę i dziękuję za gościnę - uśmiechnęła się serdecznie i podała mężczyźnie złoto. Pożegnała się grzecznie i udała po swojego karosza. Zwierzę było wyraźnie zadowolone i wypoczęte. Karczmarz dobrze się spisał. Wyczyściła konika, osiodłała i udała się w dalszą drogę. Jej kolejnym dłuższym i przyjemniejszym przystankiem powinna być stolica Valfden - Efehidon. Elfka obstawiała, że dotrze tam za jakieś dwa dni, więc liczyła, że przyszła noc będzie bezchmurna i ciepła.
   Karosz sam z siebie ruszył galopem i tylko czasami elfka powstrzymywała go do kłusa. Nieprzyjemnego na dłuższą metę i bardziej wymagającego dla jeźdźca. No cóż, anglezowanie po kilku godzinach w siodle przyjemne nie jest. Jednak Nessa nie narzekała. Tym razem starała się obserwować otoczenie, a jako że było ono wyjątkowo piękne, to zdarzało jej się nawet zanucić jakąś melodię zasłyszaną przed przekroczeniem portalu. W trakcie jazdy zrobiła 3 krótsze postoje, by odpocząć i dać odpocząć zwierzęciu. W miejscach, w których się zatrzymywała, była trawa, więc konik mógł się najeść. Elfka głodna nie była. Pomijając fakt, że była niejadkiem, to w trasie nie lubiła jeść. 
   Noc minęła spokojnie. Nessa znalazła dogodne miejsce przy rozłożystym drzewie, a konik odpoczywał niedaleko. Nie usadowiła się w pobliżu drogi, ale w lesie czuła się pewnie. Przecież była elfem.
   O świcie zbudził ją jakiś iście irytujący ptak i zadrżała. Noce nadal były zimne, więc musiała wykonać kilka ćwiczeń, by się rozgrzać i być w stanie ruszyć dalej. Dalsza droga minęła bez przeszkód i jeszcze było jasno, gdy dotarła do stolicy.

Sakiewka: 100-15=85

Hagmar:
Stolica jak to stolica, z rana przypomina burdel ogarnięty pożarem. Ludzie i nieludzie śpieszący na targ, do pracy, tej uczciwej jak i mniej uczciwej. Myślałaś gdzie by tu się zatrzymać.

Nessa:
//: Nie z rana, miśku. Jest już popołudnie :]

   Niedaleko bramy do miasta znajdowała się stajnia, gdzie elfka zostawiła swojego karosza. Nie wiedziała, czy w poszukiwaniu noclegu nie będzie musiała przejść całego miasta. Różnie to z tak dużymi skupiskami bywa. Westchnęła i ruszyła ulicą, rozglądając się za jakimś szyldem lub osobą, która wyglądała przyjaźnie i nie spieszyła się nigdzie, będąc w stanie odpowiedzieć na jej pytanie o karczmę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej