Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na pohybel skurwysynom-na ratunek Adasiowi.
Hagmar:
Burdel, dosłownie i w przenośni. Karczmarz postawił przed tobą butelkę piwa, były to słabe szczyny. Dwie sztuki złota. A po za tym, tu dostaniesz wszystko. ÂŚciągają tu największe męd... wojownicy i kupcy ÂŚlimakogrodu.
Adaś:
Proszę.-Rzuciłem dwie sztuki złota i zacząłem pić. Niezbyt wiele miałem do roboty tak więc wypiłem podane mi piwo, skinieniem głowy podziękowałem i wróciłem do "koszar" gladiatorów.
20-2=18 Sz
Nessa:
Gdy elfka wjechała na szlak, o którym jej mówiono, Słońce świeciło już mocno. Veris była w tym roku dość ciepła. Pognała konika, a ten radośnie ruszył traktem, który prowadził na południe. A przynajmniej tyle Nessa pamiętała z mapy i wskazówek udzielonych w siedzibie. Karosz był grzeczny i szybki. Krajobraz zmieniał się co szybko, ale w takim pędzie Nuda nie miała, jak zwracać szczególnej uwagi na te zmiany. Była skupiona na drodze.
Nie mogła ocenić po jakiej odległości, ale musiała odpocząć. Choć na chwilkę zsiąść z karosza i rozprostować nogi. I tak też zrobiła, gdy znalazła odpowiednie miejsce. Konika przywiązała do drzewa, tak by jadł sobie trawę, a sama zaczęła chodzić w kółko i się rozciągać. ÂŁyknęła wody, którą ze sobą wzięła i odwiązała zwierzaka. Następne kilka godzin znowu spędziła w siodle, choć jechała już spokojniej. Pod wieczór dotarła do "Wilczego kła".
Hagmar:
Uploaded with ImageShack.us
Zaznaczyłem gdzie leży K'efir.
Nessa: Gdy weszłaś do karczmy, a gospodarz ujrzał naszywki na ramionach nerwowo przełknął ślinę. Sss...słucham panienke.
Adaś: wróciłeś.
Nessa:
Elfka uśmiechnęła się lekko do karczmarza. Pojęcia nie miała, dlaczego się przestraszył. Jej organizacja cieszy się aż tak złą sławą w tych rejonach?
- Witaj, dobry panie. Jakaś ciepła strawa dla mnie, a dla konia siano. O, pokój jakiś znajdzie się? - zapytała grzecznie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej