Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na pohybel skurwysynom-na ratunek Adasiowi.
Adaś:
No i to mi się podoba.
Usiadłem za stołem i zacząłem powoli chłonąć dania mi przygotowane. To kurczaka pieczonego, to nie wielkie prosie co stało na blacie stołu. A wszystko to popijałem wyśmienitym winem przyniesionym dla mnie.
Hagmar:
Dni mijały Ci na walce, jedzeniu, walce... I to wszystko w imie Ba'ala, nawet dziewki przysyłał. Dzisiejszego wieczora znowu miałeś walczyć. Tym razem z dwoma orkami...
Broń 1:
Nazwa broni: Zużyty miecz obywatela
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 6
Wytrzymałość: 3
Opis: Wykuty z 55 sztabek mosiądzu o zasięgu 0,9 metra. Jego ostrze jest mocno wyszczerbione, i widać ślady pęknięć.
Wymagania: Walka bronią sieczną [50%]
Broń 2:
Brak
Broń 3:
Bak
Broń 4:
Brak
Nazwa odzienia:
Nazwa odzienia: Kubrak wędrowca
Rodzaj: brak
Typ: strój
Wytrzymałość: 1
Opis: Uszyty z 100 kawałków lnianego płótna.
Wymagania: brak
Statystyki postaci
Specjalizacje:
Umiejętności nabywane:
*Walka bronią sieczną [100%]
*Używanie zbrój miękkich
Ork
Kamienna skóra
Mięśniak
Adaś:
Jak co dzień wyszedłem na arenę, tłum wiwatował na mój widok. Stanąłem na środku areny w lnianych spodniach i butach. Nie miałem na sobie koszuli gdyż spowalniała moje ruchy. Bo w końcu tam gdzie nie liczyła się siła liczyła się szybkość.Dzięki braku mej koszuli ludzie mogli ujrzeć mój tors i ramiona, na ciele malowały się liczne świeże blizny. Najbardziej w oczy rzucała się blizna na twarzy. Można by rzec że była ona mym znakiem rozpoznawalnym. Bo nie raz tłum wiwatował Gerwazy Blizna, ale nie tylko tak zdarzały się inne okrzyki.
Czekałem na swego przeciwnika z mieczem w ręku, dla rozgrzania mięśni młynkowałem nim sporadycznie. W końcu krata się otwarła. Wielkim mym zaskoczeniem był ork który stamtąd wyszedł a co dopiero dwa. Można by rzec że nie mam szans sparować choćby jeden cios któregoś z nich. Postanowiłem przybrać rolę uciekiniera.
Jeden ork zaczął mnie okrążać a drugi stal z przodu wymachując mieczem. Byłem w nieciekawej sytuacji. Jeden ork stał z mną a drugi przede mną. Staliśmy tak trochę czasu aż w końcu ork z tyłu zaczął na mnie szarżować. Nie minęło 30 sekund a ten już próbował się na mnie zamachnąć z góry. Nie wiele to mu dało, zrobiłem zwinny unik i robiąc piruet za jego plecami rozciąłem oba ścięgna pod kolanem. Jeden upadł ale nie miałem czasu go dobić bo już drugi leciał w pomścić kompana. Zaatakował wprost z góry, miecz miał mnie rozciąć na pół, ale nie udało się to gdyż zrobiłem przewrót w lewo. Specjalnie się przewróciłem w dogodną pozycję na wyprowadzenie ciosu i czekałem aż zielono skóry się zbliży. Już chciał mnie dobić, gdy ja błyskawicznie się poderwałem i rozciąłem mu brzuch, a jego flaki wypłynęły spokojnie na ziemię. Zbliżyłem się do poprzedniego przeciwnika który nie mógł wstać i krzyknąłem:
-Ludu K`efir czy chcecie aby ten dzielny wojownik zginął?
Hagmar:
Dobić. Padło z ust Ba'ala. Wróciłeś do celi, tam czekał na ciebie elf z paskudną blizną. Bimber, bo tak się zwał trzymał w ręku mieszek ze złotem. W tym woreczku jest 20 monet, możesz iść na zewnątrz jak chcesz.
Adaś:
A co tam znajdę bo nie wiem czy warto mi tam iść?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej