Tereny Valfden > Dział Wypraw

Na pohybel skurwysynom-na ratunek Adasiowi.

<< < (2/20) > >>

Hagmar:
Jesteś gladiatorem. Pamięć... koń cię kopnął dlatego. Wyprowadził Cię na umiejscowioną w jakimś magazynie, wykopaną w ziemi arenę. Na widowni było pełno ludzi i nieludzi. Z tronu umiejscowionego w reprezentacyjnym miejscu wstał Lord Ba'al. Rozpocząć walkę. Na arenę wszedł człowiek, z takim samym tyle że różowym kubraku.

Broń 1:
Nazwa broni: Zużyty miecz obywatela
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 6
Wytrzymałość: 3
Opis: Wykuty z 55 sztabek mosiądzu o zasięgu 0,9 metra. Jego ostrze jest mocno wyszczerbione, i widać ślady pęknięć.
Wymagania: Walka bronią sieczną [50%]
Broń 2:
Brak
Broń 3:
Bak
Broń 4:
Brak

Nazwa odzienia:
Nazwa odzienia: Kubrak wędrowca
Rodzaj: brak
Typ: strój
Wytrzymałość: 1
Opis: Uszyty z 100 kawałków lnianego płótna.
Wymagania: brak

Statystyki postaci

Specjalizacje:

Umiejętności nabywane:
*Walka bronią sieczną [100%]
*Używanie zbrój miękkich

Umiejętności rasowe:
*Potencjał magiczny
*Potencjał chemiczny
*Ciało z gliny
*Ulubieniec bogów
*Bystry umysł

Adaś:
-Ale zaraz, zaraz ja nie chce z nikim wal... Nie zdążyłem dokończyć zdania, gdyż zostałem dosłownie wykopany na arenę, a krata się za mną zamknęła. Stałem całkiem zdezorientowany, nie wiedziałem co robić. Przeciwnik postanowił to wykorzystać i mnie zaatakował. Tuż przed padnięciem ciosu zobaczyłem ten atak, próbowałem go uniknąć ale mało to dało. Miecz przeciwnika zostawił mi paskudną szramę na twarzy, ciągnącą się od czoła po przez lewy policzek aż do brody. Cofnąłem się dwa metry trzymając się za policzek, piekielnie bolało.
W tym momencie wróg zaczął znowu szarżować, nie chciałem tracić życia więc dobyłem miecz i sparowałem jego cios prowadzony z nad głowy. Teraz poczułem to co umiałem najlepiej czyli możliwość walki. Parowałem jego ciosy bez trudu, w końcu zrobiłem unik, piruet za jego plecami i cięcie. Na jego plecach powoli zaczęły spływać stróżki krwi a kubrak robił się czerwony.  Przeciwnik przez to się potknął i upadł na kolano. Błyskawicznie do niego przyskoczyłem rozciąłem nogę w kolanie i poprawiłem plecy druga szramą.  Gladiator upadł na ziemię ale jeszcze żył. Stanąłem na nim jedną nogą i rozejrzałem się po widowni.Ujrzałem jakiegoś dostojnika. To pewnie ten lord Ba`al Patrzyłem na niego chwilę po czym celując na niego mieczem krzyknąłem, a w mym głosie malowała się obojętność:
-Hej ty co pierdzisz w ten stołek. Tak ty, co zrobić z tym plugawym ścierwem?

Hagmar:
ÂŚmierć! Gratuluję Ci Gierwazy, podnoszę Ci racje. Tłum wiwatował.

Adaś:
ÂŚmierć? Jak sobie tłum życzy.
Błyskawicznie lekko dźwignąłem leżącego gladiatora i poderżnąłem mu szybkim ruchem gardło. Nie czekałem na jakieś słowa tylko poszedłem w kierunku uchylonej już kraty. Nim przeszedłem cofnąłem się dwa kroki, odwróciłem i krzyknąłem:
Kiedy dostanę tom żarcie bo głodny jestem?

Hagmar:
Posiłek czeka w twej celi. Wróciłeś do celi, a tam czekał iście królewski obiad.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej