Tereny Valfden > Dział Wypraw

W stronę gór

<< < (6/7) > >>

Patty:

--- Cytuj ---Nagle uderzył piorun w konary drzewa i spadły wprost na banitę. Danko ciachnął  kilkakrotnie bandytę. Walka zakończyła się dobrze
--- Koniec cytatu ---
// Gracz nie powinien wprowadzać tak daleko idących zmian w czasie wyprawy, takie kwestie jak zmiany pogody leżą w gestii Mistrza Gry. Staraj się korzystać w własnych umiejętności. Bandyta wciąż żyje.

got2:
Bandyta udając nieżywego po krótkiej chwili uderzył mocno elfa. Danko padł na ziemie, a przeciwnik chwycił za topór. Jednak jego rana nie pozwoliła mu na silny wymach, więc elf uderzył z całej siły w zbója. Tym razem on padł. Danko dla pewności kilka razy wbił miecz w ciało bandyty. Rymbaba już był martwy. Danko usiadł na ziemi i myślał przez chwilę. Po chwili zabrał ciało i topór. Wracając cały czas myślał om przeszłości...


// Sorki błąd. Przepraszam  :D
Dobrze ?

Julian:
Zobaczyłem bandytów i pomyślałem: Z deszczu pod rynnę, można by rzec. Szybkim ruchem zeskoczyłem z konia. Bałem się, że go strace w czasie walki. Kątem oka zobaczyłem, że Danko rozpoczyna walkę z pierwszym bandytą. Wyciągnąłem miecz z pochwy, a z pleców zdjąłem tarczę. Bandyta nie miał szans. Czekałem na jego atak. Zaatakował pierwszy, udało mi się wykonać klasyczny blok. Nie atakowałem, czekałem na błąd mojego przeciwnika. Padał deszcz, nasze ciała, pancerze stawały się mokre. Bandyta nie zrażony wcześniejszym niepowodzeniem zaatakował ponownie. W tym samym momencie wysunąłem swoją tarczę lekko do przodu. Topór odbił się od tarczy i spowodował lekkie zachwianie się bandyty. W tym momencie zaatakowałem. Zadałem cięcie z lewej strony, które lekko zraniło przeciwnika w bok. Rana zaczęła krwawić. Zbój wściekł się niemiłosiernie. Zaatakował mnie tym razem nie tak potężnie. Odbiłem jego cios i zaatakowałem z góry. Trafiłem w bark przeciwnika, spowodowało to bardzo obfite krwawienie. Mój przeciwnik był niezdolny do dalszej walki. Mimo to wstał i ostatkiem sił rzucił we mnie toporem. Przedmiot przeleciał dosłownie parę centymetrów od mojej czaszki. Było blisko. Bandyta leżał w mokrej trawie i ciężko dyszał. Stanąłem na przeciw niego i wbiłem miecz w jego brzuch. Zakończyło to jego żywot.
Wziąłem kawałek jego ubrania i wyczyściłem nim miecz.

got2:
Danko przytargał bandytę do swojego konia. Ujrzał że Julian zabił drugiego. Elf się uśmiechnął. Zabrał martwemu topór i zawiesił sobie przy koniu. Spojrzał na towarzysza i zagadnął:
- Może ich stroje i bronie oddamy na rzecz bractwa, a ich później spalimy ? - spytał dość podniecająco.
Po chwili zaczął szukać czegoś w torbie.

Julian:
Popatrzyłem na Danka i rzekłem:
- Chłopcze. Dobrze się czujesz? Zostawmy ich ciała i oporządzenie tutaj. Bractwo ma o wiele lepsze.
Wskoczyłem na konia i zacząłem powoli  jechać w kierunku traktu. Na końcu odwróciłem się i powiedziałem:
- Przynajmniej wilki będą miały z nich pociechę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej