Tereny Valfden > Dział Wypraw
W stronę gór
Julian:
Wyszedłem z posiadłości sołtysa.. Mając rozgrzany brzuch od miodu zrobiło mi się weselej. Miód to nie kawa, ale jest dobrze. Nawet lepiej niż dobrze! Ale bandyci. To poważna sprawa. Ale z drugiej strony dziwna. Skoro są na tym samym trakcie, co podróżowaliśmy rano to aż dziwne, że nas nie zaatakowali.
Przed domem stał Danko, który już siedział na koniu i mój. Wskoczyłem na wierzchowca i rzekłem do Danka:
-Wracamy są tamą drogą. Jednakże bądź w gotowości do walki. Sołtys powiedział mi o bandytach w tamtych okolicach. W drogę!
got2:
Danko mruknął sobie pod nosem i ruszył. Jednak Julian powiedział mu o bandytach. Skoro nie uderzyli na nas z listem, to może są z czymś powiązani ?
Przez pewien czas elf cały czas myślał o tym że sołtys jest w zmowie z bandytami.
// Mam nadzieje że dobrze
Julian:
W świetle popołudniowego słońca odjechaliśmy z wioski Lumi. Ludzie widząc dostojników Bractwa machali nam na pożegnanie. Jakie to dziwne. Taki szacunek, a byliśmy w tym miejscu na chwilę. Skup się na drodze.
Piękna w tym roku była Veris. Ptaki śpiewały, wiewiórki krzątały się na drzewach. Istna sielanka. Niestety, mogła ona być zakłócona przez bandytów.
Spojrzałem na mojego towarzysza i pomyślałem: Bardzo cichy jest ten elf. Nie mam nic do elfów, ale nie jest skoro do rozmowy. Ciche osoby są podejrzane. Bardzo. Ale kto wie? Cicha woda brzegi rwie jak to mówią.
Patrzałem na wprost, na zbliżający się las.
Patty:
Niestety, co jest raczej typowe dla wiosny, wpadliście niemal wprost pod oberwanie chmury. Niespodziewanie, z nieba runęła ściana deszczu, konie parsknęły kilka razy i przyspieszyły kroku, chcąc schronić się między drzewami. Zakonnicy sami popędzali wierzchowce, nie chcąc zanadto zmoknąć.
Wjechaliście w las, między gałęziami skapywały krople, lecz poprawa była na tyle duża, by zostać tu choć chwilę. Nie dane wam jednak było usiedzieć tych kilku minut w spokoju. Z gęstych zarośli wypadło nagle dwóch zbójów, rosłych i uzbrojonych. Wyszczerzyli w uśmiechach krzywe, żółte zęby, podnosząc do góry topory.
- Tośmy nieźle trafili, co, Rymbaba? - rzucił jeden, szarpiąc nerwowo czarną brodę.
- No całkiem - zachrypiał drugi - Wyskakujta ze złota, pókim dobry - ryknął jeszcze, wymachując groźnie bronią.
2x Wielki groźny zbój
Uzbrojeni w:
Nazwa broni: Topór drwala
Rodzaj: topór
Typ: oburęczny
Ostrość: 15
Wytrzymałość: 11
Opis: Wykonany z 50 sztabek żelaza i 10 kawałków drewna o zasięgu 1,2 metra.
Wymagania: Walka broniami siecznymi [50%]
Nazwa odzienia: Zbójeckie szmaty
Rodzaj: zbroja miękka
Typ: strój
Wytrzymałość: 6
Opis: Uszyty z 100 kawałków lnu.
Wymagania: Używanie zbrój miękkich
Specjalizacje:
Walka bronią sieczną [50%]
Umiejętności nabywane:
- Hart ciała
- Kamuflaż
Umiejętności rasowe
- Potencjał magiczny
- Potencjał chemiczny .
- Ciało z gliny
- Ulubieniec bogów
- Bystry umysł
got2:
Danko gdy ujrzał zbójów, prędko wyjął miecz do góry. Jeden z nich ruszył na elfa. Konia stanął dęba i lekko kopnął przeciwnika. On jednak wstał i kontratakował. Elf zeskoczył z konia i zaczął od szybkiej szermierki. Bandyta zamachnął toporem i wybił miecz Dankowi. Elf odskoczył na bok chcąc podnieść bron. Przeciwnik odepchnął członka bractwa i miał zamiar zadać ostateczny cios. Elf kopnął go, zabrał miecz i znikł w zaroślach. Rymbaba pobiegł za Dankiem. Patrzył się we wszystkie strony. Wtedy niespodziewanie elf skoczył z drzewa wprost na bandytę. Omotany przeciwnik padł na ziemię, a Danko pchnął miecz prosto w brzuch. Zbój zawył z bólu, jednak sięgnął po topór. Uderzył na elfa i przez chwilę trzymali swe bronie bardzo blisko siebie. teraz tylko siła mogła kogoś uratować i zabić. Nagle uderzył piorun w konary drzewa i spadły wprost na banitę. Danko ciachnął kilkakrotnie bandytę. Walka zakończyła się dobrze. Elf zabrał jego ciało i broń. Zaczął wracać do towarzysza.
// Sporo tego. :-\
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej