Widząc co uczynił jego Mistrz, Garik również postanowił nie siedzieć bez czynnie, w końcu dodatkowa osoba pełniąca warte nie zaszkodzi. Przywiązał swojego konia do najbliższego wozu i rozejrzał się. Niedaleko, bo już kilka metrów dalej Wampir wypatrzył odpowiednio wysokie drzewo. Bez słowa ruszył ku niemu. Wdrapał się tak wysoko, jak tylko mógł bez obawy o złamanie gałęzi, po czym usiadł w miarę wygodnie, to znaczy tak by żadne mniejsze gałązki nigdzie mu się nie wrzynały, a liście nie wchodziły do oczu. Zdjął z pleców miecz i położył go sobie na kolanach. Rozglądał się i nasłuchiwał, w takiej pozycji Wampir mógł wytrzymać całą noc, jako że Garik najadł się do syta przed wyprawą i był w miarę wypoczęty mógł wytrzymać jeszcze dłużej.