Tereny Valfden > Dział Wypraw

Nocna bestia

<< < (2/6) > >>

Gunses:
- Którego? - spytał karczmarz przecierając oczy i doniośle ziewając - Wielu ich tutaj. Dookoła bory pełne zwierza, toteż wielu z Wiązów w tenże cech idzie, coby dobytek sobie i rodziną swoim zapewnić.

Rikka Malkain:
-Zwie się Marko, wiesz gdzie mogę go znaleźć?- Garik starał się mówić wolno i głośno by do człowieka wszystko dotarło.

Gunses:
- A no jasne! Marko często do nas przychodzi ze zdobyczą. Dobry z niego myśliwy - powiedział karczmarz wstając i rysując Ci na ladzie mapę palcem zanurzonym w piwie.
- Pójdziesz tutaj, zaraz za wioska przy tym kręgu kamiennym skręcisz lekko pod górę śród drzew, kieruj się na szczyt Indorat, taki samotny ząb... A psiakrew, przecież ćma na dworze straszna. No to musisz tak na azymut. Pod górkę, na polane się dostaniesz, a stamtąd w doliny biegnie droga i do lasu. To gdziesik tam na polance jego chatka jest. A tak między nami... Kim Ty jesteś? Kilka dni temu przejeżdżał tędy podobny jak Ty, w masce, o robotę pytał. Czy wilkołaków nie ma, czy wiwerna się na napatoczyła, czy jakiś stwór nie nęka. I pojechał dalej, bo gdzieś na trakcie jakaś gadzina się zalęgła i drogę blokowała. Przyjechali po niego i złotem płacili za zabicie szkarady. Waćpan też z takiego cechu?

Rikka Malkain:
-Też z takiego cechu. Jesteśmy swego rodzaju... myśliwymi. - odparł Wampir. -Dziękuje za informacje,  ale czas na mnie.- dodał i wyszedł żeby nie tracić czasu. Zgodnie ze wskazówkami karczmarza Garik udał się do kamiennego kręgu za wioską.  Krąg, jak każdy inny... Zapewne dawniej wykorzystywany był przez druidów w jakichś obrzędach, albo jacyś ludzie składali tu ofiary dawno zapomnianemu bóstwu... Opcji było tak wiele, że Garik nie chciał sobie nimi zawracać głowy, jakby nie było dziś krąg to jedynie kilka większych kamieni obrośniętych mchem. Wampir ruszył dalej.   Jak radził człowiek, Garik kierował się w stronę szczytu Indorat. Jako, że widział w ciemnościach bez problemu dotarł na polane, o której mówił karczmarz. Gdy Wampir wypatrzył ścieżkę, o której również mówił karczmarz, poszło już szybko. Bez żadnych problemów Nieśmiertelny dotarł do lasu i kierując się swoimi zmysłami znalazł polanę, a na niej chatę. Chata, jak większość chat i domków o tej porze była szczelnie zamknięta. Okna zza których sączyło się słabe światło były uszczelnione skórami, na których brak myśliwy raczej nie cierpiał. Garik podszedł bliżej i zapukał. 

Gunses:
ÂŚwiatełko lekko przygasło, usłyszałeś dzięki wyostrzonym zmysłom kroki, jakieś chrobotanie i syk napinanej cięciwy kuszy.
- Kto tam? - zapytał silnym głosem mężczyzna

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej