Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tańce z liszami - Na ratunek Aragornowi
Adaś:
Powoli podszedłem do drzwi spojrzałem po towarzyszach. Wydawało mi się że spojrzenie było porozumiewawcze bym otworzył drzwi. Odsunąłem zasuwę wrót. Przyznać trzeba było że nie na oliwiona była bo szła bardzo ciężko. W końcu jak mi się udało ją otworzyć z mieczem w lewej ręce rozwarłem drzwi na oścież.
Eric:
Diomedes był najbliżej drzwi, to też natychmiastowo wpadł przez nie do środka, gdy tylko Adamus uchylił je na tyle, by rosły mężczyzna mógł się przez nie przecisnąć. Szybko rozejrzał się po wnętrzu, trzymając miecz w pogotowiu i zachowując maksymalną czujność.
Hagmar:
Waaaaagh! Na was obu spadła wielka czarna jaszczurka, obie łapy zaciskając na waszych karkach. Dracon pociągnął nosem. Diom i Adamus... idioci. Mogłem was zabić. Odrzekł wstając.
Adaś:
Zebrałem się powoli z ziemi ocierając swój kark po czym powiedziałem do szefa:
-A to tak księżniczki traktują swoich wybawicieli? Szkoda
Zadanie to wypowiedziałem z uśmiechem na ustach mało brakowało bym się roześmiał.
Eric:
- Niezła próba - mruknął z zadumą. - Ale na ich miejscu zakułbym cię w kajdany - zarechotał.
- Dobrze widzieć cię całego. Wynośmy się stąd - powiedział i poklepał byłego mentora po plecach. Nie posiadał się z radości, ale ciągle znajdowali się na terytorium wroga, więc nie mógł sobie jeszcze pozwolić na swobodne okazywanie uczuć i emocji. Nie było na to czasu. Nie było też gwarancji, że zaraz nie wpadną tu strażnicy Oma. Mimo to, nie potrafił powstrzymać błogiego uśmiechu, który brutalnie wparował na jego twarz.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej