Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tańce z liszami - Na ratunek Aragornowi
Izabell Ravlet:
Jak ja nie znoszę, gdy się tak uśmiechasz, Zelerisie - odrzekłem - mistrz Devristus zrozumie, meżeli będę mówił ci po imieniu. Chyba. Zdaje mi się, czy wyruszamy już?
Anette Du'Monteau:
Zeyfar zasalutował znów w podobny sposób i odmaszerował do swojego konia. Wskoczył na siodło i lekko spiął konia dając znak do ruszenia. Skierował go ku zabudowaniom chramu i portalowi, który krył się wewnątrz.
Nessa:
Konik, z którym Nuda próbowała współpracować, nie należał do najgrzeczniejszych. Elfka zatem nie mogła pozwolić sobie na relaks, luźną sylwetkę, czy zapomnieć o trzymaniu pięt "w dole". Nie chciała również wyjść na mruka, choć zapewne zakonnik już mógł sobie tak o niej pomyśleć , więc rozpoczęła niezbyt ambitną rozmowę:
- Nie widzi mi się podróż w nocy - po chwili zrozumiała, iż takim stwierdzeniem wyszła na tchórza, a tego nie chciała. Wolała marudę, gdyż narzekanie zawsze może zrzucić na babską naturę i humorki:
- Jakbyśmy nie mogli wyruszyć wraz ze Słońcem.
Mogul:
Zrównany z towarzyszami rzekłem:
-Smoki, nigdy nie miałem okazji walczyć z tymi bestiami. To fajnie, kolekcja ubitych potworów zwiększy się o ciekawy okaz. A wy? Ra, Nosferatu? W przeciwieństwie do Nudy, był zadowolony z pory dnia. Spojrzał się na nią badawczo. Nigdy jej nie spotkał jeszcze.
Anv:
- Zawsze mogę służyć radą. Dobrze znam smoki. - rzekłem równając się z Nacjo. Może i wyszło bezczelnie, bo zwracał się dwoich zamaskowanych kompanów, aczkolwiek wyraźnie nei zwróicłem na to uwagi.
- Sam zabiłem jednego samodzielnie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej