Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tańce z liszami - Na ratunek Aragornowi
Adaś:
Przysłuchawszy się tej rozmowie wtrąciłem swoje krótkie pytanie które mnie na język przyszło:
-O co chodzi z tą barierą? Ido czego to w ogóle służy?
Hagmar:
Zelerisie, uświadom tegoż młodzieńca.
Do soboty misie. Może.
Dragosani:
Bariera istotnie stanowiła dość poważny problem. Może nie byłby on aż tak wielki, gdyby można było ją zniszczyć zaklęciami, czy siłą czysto fizyczną. Ale Flamel wątpił w to. Zamyślił się na chwilę. Bariery magiczne można zniszczyć. Ale wymaga to zazwyczaj bardzo wysublimowanych metod. Na przykład zniszczeniu, lub zniwelowaniu działania ich źródła, czymkolwiek by to było. Ale aby to uczynić, należało najpierw dostać się do środka. Fizycznie to niemożliwe, magicznie zaś... nie zawsze.
- Teleportacja? - podsunął. Nie miał pojęcia czy to by zadziałało. Nie miał wcześniej styczności z magicznymi barierami, a i niezbyt interesował się tym zagadnieniem. Spojrzał na Adamusa.
- A jak myślisz, do czego może służyć magiczna bariera? - zapytał złośliwie. - Pomyśl chwilę... - zachęcił go i uśmiechnął się. Oczywiście złośliwie.
Adaś:
Widząc złośliwy uśmiech Zelerisa w momencie zrozumiałem do czego służy takowa bariera. Odwzajemniłem mu się także złośliwym uśmiechem. Po czym spokojnym głosem odpowiedziałem:
-Dziękuję za poinformowanie-Zapanowała chwila ciszy po czym spytałem z lekką drwiną-A może wyjaśniłbyś mi jak bezpiecznie używać tej runy co mam przy pasie. ÂŻeby sobie czegoś w przyszłości nie przypalił.
Dragosani:
Flamel spojrzał na Adamusa, jakby nie rozumiejąc jego prośby. Spojrzał na jego pas i wtedy pojął. Osobiście uważał runy powszechnie dostępne za pewien przeżytek. Różdżki były znacznie wydajniejsze i wygodniejsze w użyciu.
- Bogowie, kto w dzisiejszych czasach używa takich run... - mruknął. - No ale dobra. Rozumiem, że znasz jej słowo-klucz? - zapytał, lecz nie czekał na odpowiedź. Bardzo wątpił, czy znalazłby się ktoś na tyle nierozważny, aby wyruszać na wyprawę z runą, której nie wie jak użyć. Chyba tylko po to, żeby pokazać że go stać. - Runy, taka jak twoja, to chyba najprostszy w użyciu przedmiot magiczny. Weź ją w dłoń i wypowiedź słowo-klucz. Wtedy nad twoją wolną dłonią zacznie pojawiać się magiczny pocisk. Dlatego warto już przed wypowiedzeniem słowa, unieść tą dłoń. Nie chciałbyś, żeby ów pocisk spadł ci pod nogi. Ale gdy już pojawi się we właściwym miejscu wystarczy go po prostu rzucić. Jak kamień. Nie lękaj się, ciebie raczej to nie poparzy. Gdyby zaklęcia w czasie rzucania, zadawały obrażenia osobie je rzucającej, ja miałbym już całkowicie spalone ręce. Tak jak mag używa swojej mocy do zaklęć, tak ty używasz mocy runy. I to właśnie uniemożliwia magicznemu ogniu, czy czemukolwiek innemu, wytworzonej z tej mocy zranienie cie podczas rzucania. Gdybyś był magiem, po rzuceniu pocisku mógłbyś nim jeszcze manipulować, telekineza chociażby. Ale nie jesteś, więc zadowól się rzucaniem jak dziecko kamieniem. - wyjaśnił ÂŁowcy. - Zresztą, na pewno sobie poradzisz. Wszelkie czary są tak skonstruowane, że po ich rzuceniu praktycznie instynktownie wie się co robić. No ale nie radzę teraz wypróbowywać runę. Niedługo pewnie dojedziemy do celu, a nie chciałbyś chyba, aby podczas akcji runa była pozbawiona mocy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej