Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tańce z liszami - Na ratunek Aragornowi

<< < (70/118) > >>

Gunses:
Gunses postąpił kroku do przodu.
- Jesteś śmieszny z Twoim brakiem opamiętania się. Przestrzegałem Cię raz, teraz przestrzegam Cię po raz drugi. Trzeci raz już nie będę Cię przestrzegał - rzekł zimnym głosem - Tak, to jest groźba - rzekł wyprzedając pytanie 'grozisz mi?' - I nie jestem tutaj dla Ciebie, tylko po to, bo ponoć wasz baron potrzebuje pomocy. A jeśli przyjdzie do otwartej walki, to powiedz mi, gdzie tam miejsce na zaufanie? W gwarze i krzyku, w burdelu jaki powstanie każdy będzie musiał liczyć sam na siebie i swoją broń - rzekł i podszedł jeszcze bliżej - Zeyfar dał słowo do wymarszu. Może się ruszysz? - potem odezwał się Anvarunis, a po chwili obok nich zjawił się wielki i czarny Dracon. Zmienił się - pomyślał Gunses o Zelerisie z pełną aprobatą dla tej zmiany. Chwilę później Gunses odszedł i pociągnął za sobą Nacjo. Wampir wsiadł na konia, odjechał kawałek od grupy, aby przyjrzeć się siłom z jakimi ruszali na wroga.

Eric:
- Dobra - mruknął tylko i obmierzając zamaskowane postacie zimnym wzrokiem, odszedł i sam wskoczył na jednego z wierzchowców. Po gorącej sprzeczce z dziwną organizacją nie miał ochoty sprzeczać się i z bratem, tak więc jego zachowanie było dość zrozumiałe. Nie oznaczało to jednak, że zaakceptował tych jegomościów. Wręcz przeciwnie. Starał się jednak oczyścić swój umysł z tych podłych myśli, by móc należycie reagować na wszystko, co się wokół niego działo. Popędził konia i dołączył do ogromnego pochodu. Widząc, w jak wielkiej armii się znalazł, nagle zdał sobie sprawę z tego, jaki jest mały i nieważny. Zrozumiał też, jak wielka bitwa go czeka. Zadrżał na samą myśl z podniecenia. Dawno już nie miał okazji używać swojego wojennego doświadczenia do spraw bardziej wymagających niż grupka bandytów. Wręcz zacierał dłonie na myśl o tym, że niedługo będzie przelewał krew z imieniem Aragorna na ustach. Gdy Zeleris zabrał go "na stronę" by zbesztać młodzieńca, Diomedes nie odezwał się ani słowem, po prostu nie mógł znaleźć słów na swoją obronę, a zaczynanie kolejnej sprzeczki, nawet z kimś, z kim sprzeczać się niezaprzeczalnie lubił, byłoby zbyt dziecinne, nawet jak na niego.

Dragosani:
- Znajdź sobie konia, chyba że chcesz iść za nami piechotą. - polecił Dracon Diomedesowi. - Ale nie radzę. Zmęczysz się i w akcji będziesz do niczego. O lepiej nie rób takich wyrzutów tym zamaskowanym. Owszem, może i nie można im ufać, ale to nie znaczy, ze musisz tak jawnie to ogłaszać. O wiele lepsza będzie baczna obserwacja. Ale uważaj, aby nie pochłonęli całej twojej uwagi. - poradził nowicjuszowi, po czym ruszył na poszukiwania konia. Potrzebował wierzchowca silnego. Wszak nie był istotą należącą do lekkich. Znalazł w końcu sporego ogiera, który w oczach Flamela wyglądał na całkiem silnego. Był czarny, co również pasowało Draconowi. Współgrało z nim samym. Wskoczył zwinnie na konia, gotów do drogi.

Adaś:
Słysząc rozkaz do wymarszu od razu wstałem i dosiadłem konia. W końcu coś się działo. Jechałem powoli przed siebie rozmyślając o czekającej nas bitwie. Najbardziej ciekawiło mnie gdzie dostanę przydział w tej walce. Nie poganiałem konia chciałem jak zwykle trzymać się z tyłu i mieć jak zwykle oko na wszystko.  A w ogóle nie lubię jeździć za bardzo na przedzie za ciasno tam.

Julian:
Słysząc rozkaz wymarszu, ruszyłem się z miejsca i wsiadłem na konia. Ufałem koniowi. Spróbowałem usnąć, ale wiatr nie pozwalał mi na to. Zacząłem więc modlić się do Zartata:
Jestem ciekaw co mnie czeka. Jeszcze nigdy nie miałem okazji brać udział w poważnej bitwie. Mam nadzieje, że nikt z otaczających mnie towarzyszy nie zginie. Zartacie,jeśli moim przeznaczeniem jest zginąć, najpierw chce zabrać do twojego królestwa jak najwięcej wrogów. Będę walczył z twoim imieniem na ustach. Nie chce, aby żaden z moich nowych i starych znajomych zginął. Szanowny Adamus i siostra Patty. Nie. zabierz mnie. Mam nadzieje, że baron, o którym tyle dobrego słuchałem żyje i czeka w nadziei na odsiecz. Prowadź mnie Zartacie
Skończyłem modlitwę i zacząłem rozglądać się w okół szukając wrogów.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej