Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tańce z liszami - Na ratunek Aragornowi

<< < (68/118) > >>

Gunses:
- A Ty kurwo jesteś grzeczny? - spytał Gunses głosem spokojnym niczym gładka tafla jeziora - Płacimy Ci taką samą monetą jaką Ty nam płacisz. Kto tu jest bezczelny? To wolny kraj. Mogę być tam gdzie chcę i być z kim chcę. Ty uważasz się za nie wiadomo kogo. Srasz wyżej niż dupę masz. I kto kiedykolwiek powiedział, że chcemy waszego zaufania. Nikt nie każe Ci nam ufać, więc bez takiego gadania.

Mogul:
Nacjo już powoli nie wytrzymywał. Diom zachowywał się jak mucha, a na nią były dwa sposoby. Albo ją pacnąć i po problemie, albo zignorować ją. Nie chciał tworzyć jeszcze większego burdelu, a nie wiedział jakie teraz posiadają umiejętności posiada Diomedes. Tak więc musiał być cierpliwy. On i cierpliwość. To naprawdę dwie różne rzeczy, ale był z tego powodu zadowolony. Marudzenie Diomka weźmie jako dobrą naukę. Dzięki niemu popracuje nad swoją cierpliwością.

Anette Du'Monteau:
//www.youtube.com/watch?v=WXRjg_QWN-QMauren przytaknął krasnoludowi i podpisał się pod jednym z papierów. Dał go gońcowi i pokierował w odpowiednie miejsce.
-Czas na nas Orvarze. - rzekł z śmiertelnie poważną miną. -Wymarsz już! Brać co potrzebne i ruszamy. Brać konie i bez zwłoki. - wydawał polecenia. Wszyscy zaczęli się zbierać. Każdy chwycił za swą broń, uniósł z dumą głowę w górę i ruszył przed siebie. Nadszedł czas sprawdzenia się. Dla większości zapewne okaże się to ostatnią podróżą. Zeyfar myślał o tym, ale nie zamierzał się przejmować. Jeśli zginie to w słusznej sprawie. Chwilę potem mauren już był na koniu gotów na wszystko co los mógł mu przeznaczyć, a razem z nim cała drużyna i oddział 5.5 tyś krasnoludzkich wojowników.

Eric:
- Wybacz, ja nie chodzę z maską na twarzy i wszyscy bardzo dobrze mnie znają. Wpieprzając się do kompanii, która ma wykonać bardzo ważką misję, powinniście zważyć na to, że chcemy zaufanych ludzi. A nie nieznanych zamaskowanych ludzi, o których do tej pory ni widu ni słychu nie było - odpowiedział w swej obronie.
- To ja jestem wśród swoich, nie Ty - dodał. - Więc teraz oceń, kto jest bardziej bezczelny.

Gunses:
- Akcją tą kieruje Zeyfar. On tu jest gospodarzem. Ja jestem gościem, którego przyjął. Bezczelnością jest, kiedy inny gość, mowa tu o Tobie, robi wyrzuty tym, którzy zostali już przyjęci w poczet gości, tylko dla tego, że ich nie zna.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej