Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tańce z liszami - Na ratunek Aragornowi
Anette Du'Monteau:
-Nacjo, zrozumiałem. Wciąż nie podnosząc wzroku na przybysza odparł. -Barona Aragorna Tacticusa, i nie tyle szukamy co planujemy odzyskać. Otóż są pewni źli ludzie, którzy zechcieli go porwać. Nasza teraz w tym głowa, aby go "odbić". - wytłumaczył mauren. Przez Nas miał na myśli brać Samotnych ÂŁowców.
Gunses:
- Ja zwę się Ra - powiedział nieznajomy głosem, którego spokój wręcz niepokoił do Maurena. Ra popatrzył na niego przez szpary maski. Mauren wyglądał na mądrego i doświadczonego, było widać, że jest ważna osobą w tych stronach - A jego zwą Nacjo. Możliwe, że osobliwe są nasze stroje, jednakże zima nadchodzi, a na na szlaku nie zawsze znajdzie się schronienie - rzekł do Diomedesa
- Bardzo miło mi panów poznać - rzekł zza maski i podał dłoń tak Zeyfarowi jak i Diomedesowi.
- Baron Aragorn Tacticus? - upewnił się Ra - Ważką personę straciliście. Zapewne i ryzyko równie wysokie?
Julian:
Wyjąłem z ust fajkę i spojrzałem na Adamusa, rzekłem:
-Ależ oczywiście. Ale proszę się nie martwić. Te słowa miały podkreślić jak się cieszę z tego powodu. Przecie każdy wie, że im bardziej oryginalne towarzystwo tym lepiej. Idę do zakład, że przed walką stanie się coś niezwykłego.
Fajka wylądowała ponownie w moich ustach.
Adaś:
Gdy Julian mówił o zakładzie oczy mi się zaświeciły. Od zawsze lubiłem wszelkie zakłady. Nie czekając na dalsze słowa podtrzymałem temat:
To o co się zakładamy? I że co się przykładowo stanie?
Julian:
-Widziałem ten błysk w oczach, Adamusie. Nie, nie chce tracić pieniędzy na bzdety. Na trzeźwo.
Wiesz może na kogo jeszcze czekamy?
Mówiąc to usiadłem na najbliższym pniu drzewa i czekałem na rozwój wydarzeń
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej