Tereny Valfden > Dział Wypraw
Czara goryczy
Gunses:
- Jeśli nadal tam są to i nich tam zostaną. Kto wie, czy takie znajomości się do czegoś nie przydadzą. Dobrze mieć więcej pionków na naszej szachownicy, a jeśli to prawdziwi piraci zaprawieni w bojach, jeśli wśród nich mocarze, magowie, złodzieje i zabójcy, to trzeba im pokazać, że ich potrzebujemy. Trzeba tak rozegrać całą akcją, aby oni nie zauważyli naszego interesu w tym przedsięwzięciu. Takie mięso armatnie, które samo będzie chciało dla nas działać to nieopisane szczęście - powiedział Gunses dość jednoznacznie. Nie miał zamiaru układać się z piratami. Miał zamiar pociągać za sznureczki i wyręczać się nimi, wykorzystywać do swych celów aż nie zostanie chociażby jeden.
Kotlina, którą minęli, była usłana głazami, mniejszymi, większymi. Spomiędzy nich wynurzały się krzewy i rośliny, jakoby zamarłe w bezruchu. A wszystko otaczała mgła. Teraz w lesie opar chociaż rzadszy nadal ich nie opuszczał.
ÂŚcieżka pomiędzy pierwszą częścią lasu a jego większa forma pokonali szybko. Las stał się przestronniejszy, dalej jednak pocięty był jarami. Z jednego z nich dało się słyszeć piski, tak charakterystyczne dla wszystkich robali, które wyposażone są w żuwaczki. Gunses spojrzał na swych synów. Zeskoczył z konia, przywiązał go do pierwszej z brzegu gałęzi i poszedł w tamta stronę. Wąwóz był dość spory, wylot miał w lesie, a prowadził do gór. Tam też było stadko robali
Nie liczne, bo składające się z 7 sztuk, w tym dwóch martwych. Ze zwierzętami walczył człowiek. Zamaskowany, ze sztyletami przy pasie, którymi raz po raz rzucał. Walczył mieczem i sztyletem, jego uniform był dopasowany do ciała, lekki, pozwalał uchylić się przed uderzeniem paszczy wielkiego insekta. Jednakże węch wampirów nie mylił. Tam w kotlinie walczył człowiek. Gunses rozejrzał się. Kilkanaście metrów wcześniej zauważył worki leżące na ziemi. Jeden z nich był rozwiązany, wysypane złote kielichy, lichtarze i talerze kontrastowały z czernią poszycia. Gunses przykucnął nad krawędzią, patrzył, po czym spytał
- Wiecie co to za zwierzęta?
Elrond Ñoldor:
- Rotisz. Bardzo silny, sprytny i w ogóle owad. Ma chitynowy pancerz, bardzo ostre odnóża i gryzie - powiedział Niko sięgając pamięcią do wypraw, na których miał okazję walczyć z tym czymś. - Dziwię się, że ten gość załatwił już dwie sztuki i jeszcze żyje. Pomagamy? Aha. Ma futro, więc spalić je można łatwo - poklepał różdżkę ognia.
Gunses:
- Tak to Rotishe - rzekł Gunses - Szybkie i bystre zwierzątka. Trzeba szczególnie być wyczulonym na to, żeby nie wzięli was w dwa ognie. Dobrze ciąc w szyje, to duży mięsień i bardzo łatwo do niego się dostać. Ważne mogą być cięcia w łączenia z odnóżami, jeżeli mamy bardzo ostry miecz. To zapewni wyeliminowanie na pewien czas przeciwników, zwłaszcza jeśli jest ich dość dużo. Musicie pamiętać o tym, ze to cholernie szybkie bestie, ale wy w nocy jesteście zręczniejsi. To bardzo ważne, musicie o tym pamiętać i walczyć z nimi po zmroku - W tym czasie padł trzeci Rotish i nastąpiło to, przed czym przestrzegał Gunses, bestie wzięły człowieka w dwa ognie, ten nie zorientował się tego manewru, został ukąszony w plecy, to wyrwało go z rytmu, potoczył się do przodu, kolejne bestie natarły na niego, przewróciły wbiły się w ciało rozrywając skórę i mięśnie penetrowały jego wnętrze przygważdżając ciało do ziemi swymi odnóżami, człowiek krzyczał potępieńczo, wył i kwiczał jak prosie. Chwilę później krew i ból zagłuszyły krzyk. Człowiek ścichły
- O tym właśnie mówiłem - rzekł Gunses podnosząc się ze zgiętych kolan - Nie dać się wziąć w dwa ognie. Nasze wyostrzone zmysły pozwalają nam w porę ocenić sytuację, wyczuć zbliżający się zza pleców atak, ale to jednak ryzyko, walczyć na dwa fronty - Gunses patrzył wzrokiem spokojnym na mordowanego człowieka, bez emocji, a potem rzekł - To złodziej, nie jest dla nas ważny. Jednak złoto które po nim zostało, może się nam przydać.
Rikka Malkain:
Garik zeskoczył z konia chwilę po Gunsesie.
-Złota nigdy nie za wiele...- powiedział odrywając wzrok od rozrywanego człowieka i spoglądając na leżące dalej worki ze złotem. -Mistrzu, podejdziemy cicho i zabierzemy złoto, czy będziemy z nimi walczyć? Jeśli je zabijemy będziemy mogli zebrać trofeum i przeszukać człowieka. Może ma jeszcze coś przy sobie...-
Gunses:
- Nie oczekujcie, że będę was prowadził za rękę. Macie zdobyć złoto, jak to uczynicie, to wasza sprawa. Jeśli dojdzie do wakli to i tak macie znaczącą przewagę - powiedział Gunses, po czym stanął nad urwiskiem i czekał na rozwój wydarze
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej