Tereny Valfden > Dział Wypraw
Czara goryczy
Gunses:
- Dlaczego mnie zawodzicie - powiedział Gunses spokojnym głosem - Wysłałem was byście odkryli prawdziwe zło tamtych okolic. Jeśli to chłopi byli winni nieszczęścia kobiet z tamtej wioski, oni też musieli ponieść karę. Bywa bowiem tak, że człowiek ma w sobie więcej z potwora niż sam potwór. Zło bowiem ma różne oblicza, mądry ten, który rozpozna prawdziwe. Zdarza się, że potwór jest bardziej ludzki niż człowiek. Trzeba wtenczas opuścić miecz. trzeba schować ostrze, a wyciągnąć dłoń. Trzeba podjąć decyzję. Nie wolno się zawahać, bo wróg wykorzysta niepewność. Trzeba podjąć decyzję. Jeśliście podjęli, to i nie ma czemu robić sobie wyrzutów. Teraz wiecie, czemu mieliście przejrzeć?
- Kotliną skróciliśmy drogę - rzekł wskazując na kolejną ścianę lasu, tęgiego matecznika - Teraz już blisko do Dębów - Matecznik był gęsty jak cholera, ale to był dom wampirów, hrabstwo Gunsesa. Wampiry znały tu każdy zagajnik, każdą dolinę, każdy jar i każdą górkę. I miały wszedzie tam swoje ścieżki...
Vitnir:
- Myślę, że tak. Zła można się spodziewać z każdej strony, w każdej postaci, nawet tej najmniej oczekiwanej. Najważniejszym jest jego rozpoznanie i zwalczenie najlepszymi dostępnymi metodami.
Odpowiedział w szybkim tempie spoglądając na mistrza, po czym zwrócił swój wzrok przed siebie. Spoglądając wgłąb puszczy wyczekiwał końca podróży, mógł spędzić w marszu godziny, lecz wizja wspaniałej broni po którą dążą wprawiała Go w lekkie zniecierpliwienie.
Elrond Ñoldor:
- No tak... - Niko niezauważalnie przewrócił oczami. - Pamiętacie tych bandytów, których spotkaliśmy, gdy wyruszaliśmy na tamtą wyprawę? Co z nimi zrobimy?
Mogul:
Mimo że Ocian był świadkiem rozmowy, to i tak nie bardzo rozumiał o co w niej chodzi. Zamyślił się, tym razem nie o rodzicach, ale o rzeczach błahych. Podróż płynęła trochę powoli, młody wampir chciał sobie wykombinować coś, co pomogłoby skrócić mu czas, bo do rozmowy nie chciał się wtrącać.
Vitnir:
- Możliwe, że dalej tam są, wydają się być ugodowymi, także problemu z dogadaniem się z ich kapitanem nie powinno być. Dobrze, by było załatwić jakoś ich sprawę, póki nie przyszły im do głowy rozboje. I nie spróbują porywać w swoje siatki następnych wampirów.
Wampir przypomniał sobie tamtą sytuację, jak i kapitana całej zgrai zagradzającej im przejście przez wąwóz.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej